Na trzeci tom czekałam z naprawdę niecierpliwością, bo dwa poprzednie „weszły” mi zaskakująco mocno i zostawiły po sobie niedosyt. Rzadko zdarza mi się aż tak wciągnąć w serię, a tutaj od początku czułam, że to coś więcej niż lekka historia o K-popie. Dlatego, kiedy w końcu mogłam wrócić do tego
Zagadka ukryta pod ŚNIEGIEM
Na trzeci tom czekałam z prawdziwą niecierpliwością. Odkąd skończyłam poprzednie części, co jakiś czas łapałam się na tym, że wracam myślami do świata Jeffersona i zastanawiam się, w jakie kolejne kłopoty się wplącze. Dlatego kiedy w końcu sięgnęłam po Jefferson. Cuchnące śledztwo, miałam spore oczekiwania… i już po kilku stronach
Jak BRZMI Polska? O książce, która uczy słuchać
Języki i gwary to coś, co fascynowało mnie od zawsze. Studiowałam na Śląsku, gdzie mogłam wsłuchiwać się w ten dialekt. Z ogromnym zaciekawieniem wsłuchiwałam się w rozmowy ludzi: w słowa, które dla jednych były oczywiste, a dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Wtedy odkryłam, że codzienna mowa Ślązaków ma swój niepowtarzalny rytm
Gdzie DUCHY zamku spotykają historię Inków
Mój starszak jeszcze samodzielnie nie przeczyta tej książki, ale sama chętnie po nią sięgnęłam. Nie spodziewałam się, że wakacje rodzeństwa Roberta i Stefy wciągną mnie tak bardzo, jakbym uczestniczyła w ich przygodach. Już od pierwszych stron można poczuć, że to nie będzie zwykły, spokojny wyjazd – autorka w mistrzowski sposób
Sekrety ukryte we MGLE Bornholmu
Po lekturze poprzednich tomów, wiedziałam, że mogę spodziewać się przygody, ale to, co zafundowała mi Agnieszka Stelmaszyk w szóstym tomie, Zaginiony klucz do Asgardu, przerosło moje oczekiwania. Już od pierwszych stron poczułam dreszcz emocji, jakby ktoś otworzył przede mną ciężkie wrota do świata nordyckich legend, mglistych klifów i sekretów, które
Tasmania, TAJEMNICA i niebezpieczna mapa
Z niecierpliwością czekałam na piąty tom Kronik Archeo! Znam wszystkie poprzednie części i z każdą kolejną coraz bardziej przywiązywałam się do Ani, Bartka i ich niezwykłych przygód. Tym razem również nie mogło być inaczej – od pierwszych stron poczułam ekscytację, jakiej doświadcza się tylko wtedy, gdy wraca się do ulubionych
ŚWIATŁA, które nie zawsze dają ciepło
Kiedy sięgnęłam po Klątwę świateł, liczyłam na kolejną dynamiczną odsłonę przygód K-popowych łowczyń demonów. Tymczasem dostałam historię dojrzalszą, spokojniejszą, bardziej emocjonalną, i właśnie dzięki temu jeszcze mocniejszą. Drugi tom serii wciągnął mnie może nie gwałtownym tempem akcji, ale atmosferą napięcia, które narastało powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu uderzyło z
K-POP, rywalizacja i demony
Kiedy sięgnęłam po Scenę cieni, nie spodziewałam się, że w zaledwie sto czterdzieści stron można zmieścić tyle energii, błysku reflektorów i… mroku czającego się za kulisami. Już sam opis, pierwszy tom nowej serii dla fanów K-popu Demon Hunters, sprawił, że poczułam dreszcz ekscytacji. Liczyłam na lekką, dynamiczną historię i dokładnie