Z pewnością słyszałeś o Edinburgh Castle, majestatycznie usytuowanej warowni na wzgórzu w samym centrum miasta.  Ale czy wiesz, że 3 mile na południowy wschód, na trochę niższym wzgórzu, na przedmieściach stolicy znajduje się inny zamek? A jego historia jest równie ciekawa! Dziś dowiesz się co łączy Marię Królową Szkocji z Craigmillar Castle.

Określenia „zamek” w odniesieniu do tego obiektu może nie być dość trafne. Trzeba przyznać, że lata swojej świetności ma już za sobą i niestety nie udało mu się dotrwać do współczesnych czasów w całości. Trzeba sobie powiedzieć wprost – Craigmillar Castle to ruina. Jednak bardzo dobrze zachowana i bez obaw można się po niej szwendać zarówno po lochach i piwnicach jak i na najwyższych piętrach zamku. Jedyne czego tam brakuje to paru drzwi i trochę dachu. Gdyby dołożyć te rzeczy i dorzucić kilka dodatków – zapalone pochodnie w korytarzach, skóry zwierząt na podłodze, kilka krzeseł, duży stół i kilka gobelinów wiszących na kamiennych ścianach i już znajdujemy się w średniowiecznym zamku!

Prawdziwa historia tego zamku zaczyna się w 1374 roku, od rodziny Preston, która zaczęła się robić coraz ważniejsza w Edynburgu, co zaowocowało nadaniem ziem i przywilejów. Od tego czasu stali się lordami tamtej części miasta i zaskakująco ważni  w tamtym zamożnym społeczeństwie. Chcąc pokazać ich władzę i siłę, zdecydowali się na wybudowanie wieży – centrum całego zamku.  Mury otaczające wieżę wzniesione z rozkazu Williama Prestona, wnuka lorda Prestona, powstały w XV wieku. W 1510 roku, powstały także mury otaczające zamek i ogrody.  Jakiś czas później, w trakcie „brutalnych zalotów” zamek został podbity i podpalony przez Anglików, a ówczesny właściciel i baron, Simon Preston został pojmany i uwięziony w londyńskiej Tower.  Wiecie dlaczego o tym wspominam? Bo baron musiał dotrzeć do Tower o własnych siłach, na jego własnych nogach! Niestety żadne źródła nie podają ile zajęła mu ta „podróż” do Anglii. Ale, ale! Nic się nie martw – Henryk VIII wcale go nie zabił (co jest trochę dziwne, że okazał litość dla Szkota, a nie kazał go skrócić o głowę jak swoją drugą żonę – Anne Boleyn). Sir Simon został wypuszczony tuż po zapłaceniu okupu.

A więc skoro znasz już trochę historii tego pięknego w swej surowości zamku, czas na wyjaśnienie co łączy ową budowlę z królową Szkocji. Wspominany wcześniej sir Simon Preston był lojalnym poddanym Marii Stuart – towarzyszył jej podczas długoletniego pobytu we Francji, a co więcej był jednym z najważniejszych świadków podczas ślubu królowej Marii i księcia Francisa w 1558 roku. Zakładam, iż wiesz, że małżeństwo królowej nie było zbyt długie i musiała wrócić do rodzinnej Szkocji. Dwa lata po jej powrocie, w 1563 roku po raz pierwszy odwiedziła zamek Craigmillar. Przybywała tam często, a jej wizyty trwały dość długo, niektóre nawet 3 miesiące. W zamku został ustalony pakt (Craigmillar Bond), który miał na celu wyeliminowanie (mówiąc wyeliminowanie mam na myśli zabicie) Lorda Darnleya, obecnego męża królowej Marii, który nieustannie sprawiał kłopoty królestwu Szkocji.  Historia królowej Marii jest niezwykle ciekawa i jedną z moich ulubionych, ale nie chcę Cię tym zanudzić, więc jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej możecie zaglądnąć tutaj albo pooglądać serial Reign, o którym pisałam tutaj.

Co do zwiedzania zamku, muszę przyznać, że miejsce jest naprawdę urokliwe (oczywiście na swój sposób). Ja, jako maniaczka historii, absolutnie zakochałam się w tym miejscu. Jego surowość i prostota całkowicie mnie urzekły i nie chciałam stamtąd wychodzić. Zamek Craigmillar nie cieszy się zbyt dużą popularnością, a szkoda, ale ma to też swoje plusy. Nikt Ci nie przeszkadza w zaglądaniu w każdy możliwy choćby najmniejszy zakamarek zamku. Budowla, w całości jest dostępna i otwarta dla zwiedzających – nie ma żadnych tabliczek z napisem „no entrance”. Wejść możesz od lochów i piwnic, a także do komnat królewskich, aż po wejście na wieżę. Widoki z górnego piętra są naprawdę bajeczne. Z jednej strony widać Edynburg – zamek królewski, a także park Holyrood z górującym nad miastem wzgórzem Arthur’s Seat, a po drugiej stronie znajduje się park Pentlands, który jest równie piękny jak i dziki.

Pogoda tego dnia była dla mnie łaskawa i nie trafiłam na deszcz, więc widoczność też była dobra. Zamek Craigmillar usytuowany jest na wzgórzu pomiędzy polami, co dodaje mu tylko dzikości i surowości. Naprawdę jest warty odwiedzenia!

Taka mała uwaga:

Zamek może do wielkich się nie zalicza, ale łatwo się tam zgubić i kilka razy trafić do miejsca, z którego chcesz już wyjść. Jak dla mnie, to akurat jeden z największych plusów tego miejsca.

WAŻNE INFORMACJE:

– W tym zamku kręcono kilka scen do 3 sezonu serialu Outlander (jeśli chcesz poczytać o serialach to kliknij tutaj) i mieściło się w nim Ardsmuir Prison.

– Wejście do zamku jest oczywiście płatne, ale cena nie przyprawia o zawrót głowy, zwłaszcza jeśli przeliczymy ją sobie na złotówki. Cena biletu dla osoby dorosłej to £5,50, a dla dziecka £3,30. Czasem ceny mogą ulec zmianie, w zależności od tego, czy na zamku przygotowano atrakcje turystyczne.

– Nie trzeba rezerwować wcześniej biletów.

– Zwiedzasz tak długo, jak chcesz lub masz siłę. Zamek może wydawać się mały, ale wbrew pozorom potrzebujesz jakichś 2-3h na zobaczenie wszystkiego.

– Parking znajduje się tuż pod zamkiem.

– Zamek otwarty jest otwarty dla zwiedzających codziennie przez cały rok.

DOJAZD:

Najłatwiej będzie dostać się tam samochodem, ale dla tych mniej zmotoryzowanych, czyli osób takich jak na przykład ja, polecam udać się tam autobusem. Najprostszym sposobem na dojazd do Craigmillar jest złapanie autobusu na Princess Street. Autobusy, które zawiozą Cię prawie pod sam zamek to numery 30 i 42, a podróż trwa jakieś 30 min. Później musisz podejść  jakiś kilometr na nogach. Możesz też jechać dłuższą trasą, z dwoma przesiadkami – linia 44 lub 4, a potem przesiadka w 42. Jeśli chcesz dokładniej posprawdzać rozkład jazdy, możesz zrobić to tutaj.