Na finałowe tomy serii zawsze czekam z mieszanką ekscytacji i obaw. Z jednej strony chcę jak najszybciej poznać zakończenie historii, a z drugiej trudno mi się rozstać z bohaterami, z którymi spędziłam kilka poprzednich tomów. Tak właśnie miałam z Melodią jutra, szóstą i finałową częścią K-Pop Academy Miny Finch. Po
Blask, PRESJA i siła przyjaźni
Na kolejny tom K-Pop Academy czekałam z naprawdę dużą ciekawością. Choć nie jestem fanką K-popu i raczej nie śledzę na co dzień koreańskiej sceny muzycznej, kolejne przygody dziewczyn z AURY zdążyły mnie wciągnąć. Z każdym tomem coraz bardziej lubię ich świat, a po poprzednich częściach byłam zwyczajnie ciekawa, czym tym
K-popowy świat pełen WYZWAŃ i niespodzianek
K-pop od lat zachwyca mnie swoją energią, kolorami i kreatywnością, dlatego po książkę K-popowe łowczynie ratują świat. Ponad 60 zadań i zagadek! sięgnęłam z ogromną ciekawością. Już po kilku stronach przekonałam się, że nie jest to zwykła książka z łamigłówkami. To pełna atrakcji, interaktywna przygoda, która pozwala poczuć się jak
Między MUZYKĄ a niebezpieczeństwem
Blask strażników to już czwarty tom serii, którą śledzę od samego początku, więc sięgając po tę książkę, miałam w sobie jednocześnie ekscytację i ciekawość, jak bardzo jeszcze ten świat może mnie zaskoczyć. Z każdą kolejną częścią miałam wrażenie, że historia staje się coraz bardziej rozbudowana, odważniejsza i emocjonalnie intensywna, a
Głosy przeszłości, które wciąż mają MOC
Na trzeci tom czekałam z naprawdę niecierpliwością, bo dwa poprzednie „weszły” mi zaskakująco mocno i zostawiły po sobie niedosyt. Rzadko zdarza mi się aż tak wciągnąć w serię, a tutaj od początku czułam, że to coś więcej niż lekka historia o K-popie. Dlatego, kiedy w końcu mogłam wrócić do tego
ŚWIATŁA, które nie zawsze dają ciepło
Kiedy sięgnęłam po Klątwę świateł, liczyłam na kolejną dynamiczną odsłonę przygód K-popowych łowczyń demonów. Tymczasem dostałam historię dojrzalszą, spokojniejszą, bardziej emocjonalną, i właśnie dzięki temu jeszcze mocniejszą. Drugi tom serii wciągnął mnie może nie gwałtownym tempem akcji, ale atmosferą napięcia, które narastało powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu uderzyło z
K-POP, rywalizacja i demony
Kiedy sięgnęłam po Scenę cieni, nie spodziewałam się, że w zaledwie sto czterdzieści stron można zmieścić tyle energii, błysku reflektorów i… mroku czającego się za kulisami. Już sam opis, pierwszy tom nowej serii dla fanów K-popu Demon Hunters, sprawił, że poczułam dreszcz ekscytacji. Liczyłam na lekką, dynamiczną historię i dokładnie