Lubię gry strategiczne, w których nie wystarczy po prostu wykonać ruch – trzeba chwilę pomyśleć, zaplanować kolejne kroki i jednocześnie być gotowym na to, że przeciwnik pokrzyżuje nam wszystkie plany. A do tego jestem ogromną fanką historii, więc kiedy te dwa światy spotykają się przy jednym stole, zwykle wiem, że jest szansa na naprawdę dobrą zabawę. Memoir ’44 jest właśnie takim połączeniem, w którym wszystko po prostu mi siadło. II wojna światowa, prawdziwe wydarzenia, taktyka, karty, figurki i odrobina nieprzewidywalności, dostałam tutaj dokładnie to, co lubię w planszówkach najbardziej.

KOMPONENTY

Już po otwarciu pudełka widać, że nie jest to gra, w której wszystko sprowadza się do kart i żetonów. Na stole pojawia się sporo plastikowych figurek: piechota, czołgi i artyleria, a także przeszkody, takie jak zasieki, worki z piaskiem czy jeże. Do tego dochodzi dwustronna plansza oraz mnóstwo dwustronnych heksów terenu, dzięki którym możemy budować różne pola bitwy.

I właśnie te elementy robią tutaj dużą robotę. Las, wzgórza, rzeki, plaża, zabudowania czy żywopłoty nie są tylko ozdobą. Wpływają na ruch i przebieg walki. Plansza dzięki temu nie jest statycznym tłem, ale częścią strategii.

W pudełku znajdziemy również karty rozkazów, karty pomocy, znaczniki zwycięstwa, specjalne odznaki oraz charakterystyczne kości bitewne. Całość jest wykonana bardzo porządnie, a szczegółowe figurki sprawiają, że naprawdę można poczuć się trochę jak dziecko bawiące się żołnierzykami, tyle że tym razem każdy ruch ma znaczenie. Podobne wrażenie zwracają uwagę również inni recenzenci, podkreślając wysoką jakość figurek, planszy, kart i elementów terenu.

NA CZYM POLEGA ROZGRYWKA?

Najważniejszym elementem Memoir ’44 są karty rozkazów. To one mówią nam, którymi jednostkami możemy się w danym momencie poruszyć. Plansza podzielona jest na trzy części: lewą flankę, centrum i prawą flankę. Zagrywając odpowiednią kartę, możemy aktywować określoną liczbę jednostek w konkretnym obszarze.

I tutaj zaczyna się cała zabawa.

Bo oczywiście można mieć świetny plan. Można już w głowie widzieć idealny atak, przesunięcie czołgów i zamknięcie przeciwnika. Tylko że akurat na ręce mamy karty pozwalające działać zupełnie gdzie indziej. Trzeba więc kombinować, dostosowywać się do sytuacji i czasem zrezygnować z pierwotnego planu. Karty tak naprawdę tworzą ograniczenia, ale jednocześnie wymuszają kreatywność. To jeden z elementów, które najbardziej przypadły mi do gustu.

Po wydaniu rozkazów przychodzi czas na ruch i walkę. Jednostki mają różne możliwości, a teren potrafi mocno wpłynąć na ich skuteczność. Piechota, czołgi i artyleria zachowują się inaczej, dlatego szybko zaczynamy myśleć nie tylko o tym, kogo zaatakować, ale również czym, skąd i kiedy.

A potem przychodzą kości.

Specjalne kości bitewne są bardzo proste w obsłudze, symbole wskazują, co wydarzyło się podczas ataku. Nie ma tu żmudnego liczenia punktów obrażeń ani kilku tabel, które trzeba sprawdzać po każdym rzucie. Rzut, szybkie spojrzenie i wiadomo, jaki jest efekt. To sprawia, że rozgrywka płynie naprawdę sprawnie.

Oczywiście losowość potrafi czasem zaboleć. Możemy przygotować świetny atak, rzucić kośćmi i… nic. Albo przeciwnie – sytuacja wygląda beznadziejnie, a jeden szczęśliwy rzut całkowicie ją odmienia. Dla mnie jest to jednak część uroku gry. Memoir ’44 nie próbuje udawać, że wojna może zostać policzona co do jednego punktu. Trzeba planować, ale trzeba też umieć reagować na to, co wydarzy się na stole.

Ogromnym plusem jest liczba scenariuszy. Każdy z nich przedstawia konkretną sytuację historyczną, ma własny układ terenu, rozmieszczenie jednostek, warunki zwycięstwa i dodatkowe zasady. Dzięki temu kolejne partie nie są po prostu powtarzaniem tego samego starcia. Raz kluczowy może być most, innym razem określony obszar albo wyeliminowanie odpowiedniej liczby jednostek.

Podoba mi się też historyczne tło scenariuszy. Dostajemy informacje dotyczące prawdziwych wydarzeń, dzięki czemu gra nie tylko bawi, ale przy okazji zachęca do zainteresowania się konkretnymi bitwami. To element, który bardzo dobrze buduje klimat. Recenzenci zwracają uwagę, że historyczne wprowadzenia i różnorodność scenariuszy są jedną z mocnych stron tytułu.

CZAS ROZGRYWKI I LICZBA GRACZY

Memoir ’44 jest przede wszystkim grą dla 2 osób, co moim zdaniem świetnie pasuje do jej charakteru. Każdy z graczy obejmuje dowodzenie jedną ze stron konfliktu i stara się jak najlepiej wykorzystać swoje jednostki, teren oraz dostępne karty rozkazów. Jeśli mamy większą ekipę, możemy również zagrać w 4 osoby drużynowo, po dwóch graczy po każdej stronie. Pojedynczy scenariusz trwa zazwyczaj około 60–90 minut, w zależności od wybranego starcia i tempa gry. To dla mnie bardzo wygodny czas: rozgrywka jest na tyle długa, żeby naprawdę poczuć klimat bitwy i zaplanować swoje działania, ale jednocześnie nie ciągnie się przez pół dnia. Co ważne, po zakończeniu partii bardzo łatwo pojawia się ochota na rewanż, szczególnie jeśli poprzednia bitwa zakończyła się o włos od zwycięstwa.

PLUSY I MINUSY

ZALETY GRYNIEKONIECZNIE WADY
+ proste i intuicyjne zasady;
+ świetna mechanika kart rozkazów;
+ dużo scenariuszy i duża regrywalność;
+ bardzo dobre wykonanie komponentów;
+ szczegółowe figurki jednostek;
+ ciekawy klimat II wojny światowej;
+ połączenie strategii i losowości;
+ dynamiczna walka bez skomplikowanych obliczeń;
+ możliwość gry drużynowej;
+ historyczne wprowadzenia do scenariuszy.
+/- losowość może mocno wpłynąć na wynik;
+/- tematyka wojenna nie każdemu przypadnie do gustu;
+/- najlepiej sprawdza się w grze 2-osobowej;
+/- przy większej liczbie graczy potrzebna jest gra drużynowa;
+/- duża liczba elementów wymaga trochę czasu na przygotowanie planszy.

MOJA OPINIA

Memoir ’44 to jedna z tych gier, które potrafią bardzo skutecznie przekonać do siebie nawet osoby, które wcześniej nie interesowały się planszowymi grami wojennymi. Podoba mi się przede wszystkim równowaga pomiędzy prostotą zasad a możliwościami taktycznymi. Nie muszę spędzać godzin nad instrukcją, ale podczas samej rozgrywki cały czas mam poczucie, że podejmuję konkretne decyzje.

Do tego dochodzą piękne komponenty, historyczne scenariusze i bardzo duża regrywalność. Owszem, czasem karta nie przyjdzie wtedy, kiedy jej potrzebuję, a kości potrafią bezlitośnie pokrzyżować moje plany. Ale właśnie dzięki temu każda partia ma w sobie trochę nieprzewidywalności.

Jeśli ktoś kojarzy gry wojenne z wielką planszą, setkami zasad i wielogodzinnym siedzeniem nad stołem, Memoir ’44 może być bardzo dobrym sposobem na zmianę tego wyobrażenia. To gra taktyczna, emocjonująca i stosunkowo łatwa do nauczenia, a przy tym dająca wystarczająco dużo możliwości, żeby po zakończeniu jednej bitwy od razu mieć ochotę rozegrać kolejną. I chyba właśnie to jest jej największą siłą.

INFORMACJE O GRZE

MECHANIKA GRY: area majority / influence, campaign / battle card driven, command cards, dice rolling, grid movement, hand management, hexagon grid, modular board, movement points, scenario / mission / campaign game, simulation, team-based game, variable set-up
TYP GRY: strategiczne, wojenne
PROJEKTANT:  Richard Borg
WYDAWCA: Days of Wonder
ROK WYDANIA: 2026
LICZBA GRACZY: 2
WIEK GRACZY: 8+
CZAS ROZGRYWKI: 60-90 min

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ GRĘ W DOBREJ CENIE

Miłej rozgrywki!

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem:

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to