Lubię, kiedy książka dla dzieci potrafi wciągnąć w historię, a przy okazji przemycić coś ważnego, nawet jeśli dziecko wcale nie ma poczucia, że właśnie się czegoś uczy. Magia północy robi to naprawdę dobrze. Zamiast moralizowania dostajemy małą czarodziejkę, niezwykłą wyprawę, niedźwiedzie polarne i trochę magii, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim