
Po lekturze poprzedniego tomu od razu sięgnęłam po kolejny. Nie chciałam robić sobie przerwy w historii Jugyeong, więc oba tomy pochłonęłam właściwie w ciągu jednego wieczoru. True Beauty 17 tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę trudno mi było odłożyć tę historię na później.



Po ujawnieniu prawdziwej twarzy Jugyeong jej życie kompletnie się rozpada. W internecie pojawia się fala komentarzy, ocen i złośliwości, a dziewczyna po raz kolejny zostaje postawiona w sytuacji, w której jej wygląd staje się ważniejszy niż to, kim naprawdę jest. Zamiast dalej mierzyć się z ciekawskimi spojrzeniami, wyjeżdża na wieś.
Ten wyjazd okazuje się dla niej czymś znacznie więcej niż ucieczką. Spotkanie ze starszymi ludźmi daje jej spokój i pocieszenie, którego tak bardzo potrzebowała. Jugyeong zaczyna powoli porządkować swoje myśli i dochodzić do wniosku, że nie chce już całego swojego życia podporządkowywać przeszłości i cudzym opiniom.
W końcu zbiera się na odwagę, wraca do autobusu i po raz pierwszy od dawna włącza telefon. I wtedy czeka na nią lawina powiadomień… Ten moment bardzo mnie poruszył, bo pokazuje, jak trudno jest naprawdę odciąć się od tego, co nas zraniło, nawet jeśli fizycznie próbujemy od tego uciec.

Największą zaletą tego tomu jest dla mnie rozwój Jugyeong. Bardzo podobało mi się, że jej przemiana nie polega na nagłym pozbyciu się wszystkich kompleksów. To raczej proces uczenia się, że własna wartość nie zależy od wyglądu ani od tego, co ktoś napisze w internecie.
Doceniam również emocjonalność historii i to, że obok trudniejszych momentów znalazło się miejsce na humor. Szczególnie spodobało mi się zakończenie głównego wątku: było wzruszające, ale jednocześnie lekkie i zabawne. Właśnie ten kontrast sprawił, że czytało mi się ten tom z ogromną przyjemnością.
Ciekawym dodatkiem są również historie poboczne. Szczególnie polubiłam opowieść Heegyeong i Sihuna. Ich relacja rozwija się w sposób, który nie opiera się wyłącznie na wyglądzie, a bohaterowie świetnie się uzupełniają. Niestety, historia Suа nie przekonała mnie już tak bardzo. Jej zachowanie momentami było dla mnie zbyt egoistyczne i powierzchowne, dlatego ten fragment zdecydowanie mniej przypadł mi do gustu.
Mam też wrażenie, że miejscami fabuła True Beauty potrafiła kręcić się wokół podobnych problemów. Niektóre schematy zaczynały się powtarzać, a Jugyeong chwilami traciła tę energię i urok, które tak bardzo lubiłam na początku.



Mimo tych drobnych wad bardzo dobrze wspominam lekturę tego tomu. Najbardziej podobało mi się to, że historia Jugyeong ostatecznie prowadzi ją do najważniejszego odkrycia: prawdziwe piękno nie polega na tym, żeby spełniać cudze wymagania. Chodzi o zaakceptowanie siebie, swoich niedoskonałości, przeszłości i wszystkiego, co sprawia, że jesteśmy sobą.
Bardzo podoba mi się również relacja Jugyeong i Suho. Mam poczucie, że ich historia daje bohaterce przestrzeń, by wreszcie patrzeć w przyszłość, zamiast bez końca wracać do tego, co wydarzyło się wcześniej. Ich wspólne momenty są dla mnie jednymi z najprzyjemniejszych fragmentów całej opowieści.
True Beauty 17 zostawiło mnie z mieszanką wzruszenia, uśmiechu i satysfakcji. To tom o tym, że można długo uciekać przed własnymi kompleksami, ale prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, kiedy przestajemy pozwalać, by definiowały nas cudze opinie. I właśnie tę myśl zabieram ze sobą po lekturze.

ZALETY
- poruszający temat samoakceptacji;
- rozwój Jugyeong i jej wewnętrzna przemiana;
- emocjonalna, ale jednocześnie lekka historia;
- świetna relacja Jugyeong i Suho;
- ciekawe historie bohaterów drugoplanowych;
- dużo humoru przełamującego trudniejsze momenty;
- przesłanie dotyczące prawdziwego piękna i własnej wartości.





INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: True Beauty
TOM: 17
AUTOR: Yaongyi
TŁUMACZENIE: Dominika Chybowska-Jang
WYDAWNICTWO: Jaguar
LICZBA STRON: 320
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: young adults, komiksy
JĘZYK: polski
WIEK: 13+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
