
Lubię książki, które potrafią zabrać mnie w podróż, nawet jeśli w danym momencie siedzę wygodnie w fotelu. Jeszcze bardziej cenię te, po których mam ochotę od razu sprawdzić ceny biletów i zobaczyć opisywane miejsca na własne oczy. Lizbona. Sardynki i słonie, właśnie taka jest.
Myślałam, że dostanę ciekawy przewodnik po portugalskiej stolicy, a tymczasem autorka stworzyła coś znacznie bardziej wyjątkowego. To opowieść o mieście, które przez wieki zmieniało się pod wpływem ludzi, wielkich wydarzeń i zwykłych przypadków. Czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem i bardzo szybko dałam się wciągnąć w klimat Lizbony.

Autorka prowadzi czytelnika przez kolejne etapy historii miasta: od czasów Fenicjan, Rzymian i Arabów, przez epokę wielkich odkryć geograficznych, inkwizycję, katastrofalne trzęsienie ziemi, aż po rewolucję goździków i współczesność. Brzmi jak podręcznik historii? Nic bardziej mylnego. Wszystko zostało opowiedziane lekko, z wyczuciem i w sposób, który naprawdę zaciekawia. Między kolejnymi rozdziałami pojawiają się krótkie „Migawki”, dzięki którym poznajemy portugalskie zwyczaje, kuchnię, język, fado, azulejos, słynne pastel de Belém czy smażone sardynki. To właśnie te krótkie przerywniki sprawiały, że miałam wrażenie spacerowania ulicami Lizbony razem z autorką.




Najbardziej spodobało mi się to, że historia nie jest opowiadana wyłącznie przez pryzmat królów, bitew i polityki. Oczywiście, wielkie wydarzenia mają swoje miejsce, ale równie ważni są zwykli ludzie: handlarze, podróżnicy, emigranci, artyści czy mieszkańcy różnych kultur. To właśnie oni tworzą prawdziwy obraz miasta. Dzięki temu Lizbona przestaje być tylko pięknym miejscem pełnym zabytków, a staje się żywą przestrzenią z własnym charakterem i duszą.
Bardzo doceniam również styl autorki. Pisze swobodnie, ciekawie i z wyraźną pasją. Czuć, że doskonale zna opisywane miejsca i potrafi wybierać takie historie, które naprawdę zostają w pamięci. Nie miałam wrażenia, że ktoś zasypuje mnie datami czy encyklopedyczną wiedzą. Wręcz przeciwnie, często łapałam się na tym, że po przeczytaniu jednego rozdziału od razu chciałam zacząć następny.

Po zamknięciu książki miałam poczucie, że poznałam Lizbonę znacznie lepiej niż z niejednego przewodnika. Dowiedziałam się nie tylko, co warto zobaczyć, ale przede wszystkim, skąd wzięła się wyjątkowa atmosfera tego miasta i dlaczego zachwyca tak wielu ludzi. To książka pełna historii, ciekawostek i ludzkich opowieści, która rozbudza apetyt na podróż.
Jeśli lubisz reportaże, książki podróżnicze i historie miejsc opowiedziane z lekkością, a jednocześnie z ogromną wiedzą, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Ja po lekturze mam tylko jedno marzenie – zobaczyć Lizbonę na własne oczy i sprawdzić, czy naprawdę jest tak magiczna, jak opisała ją autorka.



ZALETY
- lekki i bardzo przyjemny styl;
- historia opowiedziana w ciekawy sposób;
- mnóstwo interesujących ciekawostek;
- świetne połączenie przeszłości ze współczesnością;
- klimatyczne „Migawki”;
- pozwala lepiej zrozumieć charakter Lizbony;
- rozbudza chęć odwiedzenia Portugalii;
- czuć pasję i ogromną wiedzę autorki.



INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: Oblicza świata
AUTORKA: Janka Wollny
WYDAWNICTWO: Bezdroża
LICZBA STRON: 472
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: reportaże
JĘZYK: polski
WIEK: 14+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artytkułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
