
Jako górska maniaczka mogę powiedzieć jedno, seria z Forstem towarzyszyła mi przy wielu godzinach spacerów. Przesłuchałam już całą serię i każdy kolejny tom wciągał mnie tak samo mocno, jakby Tatry za każdym razem opowiadały historię znanych mi postaci od nowa. Te kryminały mają w sobie coś wyjątkowego, nie tylko trzymają w napięciu, ale też pozwalają poczuć chłód górskiego powietrza, zapach mokrej skały i ten specyficzny niepokój, który czai się gdzieś między turniami.
Dla mnie to nie są zwykłe kryminały, tylko powrót do świata, który znam i który jednocześnie za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć. Właśnie dlatego sięgam po kolejne tomy bez wahania, bo wiem, że znów dam się porwać w Tatry razem z Wiktorem Forstem i jego niełatwymi sprawami.

Tym razem czytelniak trafia w sam środek mrocznej, niemal legendowej historii. Pewnej nocy do schroniska w Morskim Oku dociera przemoczony, milczący mężczyzna. Wygląda jak cień człowieka, jakby wyszedł z samej głębi gór. Rano znika bez śladu, a chwilę później w jeziorze zostaje odnalezione ciało turysty. Od tego momentu Tatry zaczynają „żyć własnym życiem”, pojawiają się szeptane opowieści o Topielcu, istocie z dawnych wierzeń, która ma być duszą skazaną na wieczne odkupienie przez śmierć innych.
Do sprawy wkracza komisarz Wiktor Forst, a wraz z nim charakterystyczny ciężar jego przeszłości, intuicja i nieustępliwość. Śledztwo szybko przestaje być tylko kryminalną układanką, zaczyna przypominać zejście w coraz ciemniejsze warstwy legend, lokalnych opowieści i ludzkich lęków. W tle pojawia się stara góralska znawczyni podań, przepowiednie śmierci oraz seria zdarzeń, które trudno racjonalnie wyjaśnić. Granica między rzeczywistością a mitem zaczyna się tu niebezpiecznie zacierać.




Nie ukrywam, największą siłą tej historii nie jest sama zagadka, ale sposób, w jaki zostaje opowiedziana. Remigiusz Mróz po raz kolejny wykorzystuje Tatry jako przestrzeń nieprzewidywalną, surową i pełną napięcia. Tatry w jego ujęciu nie są tylko malowniczym krajobrazem, ale miejscem, które potrafi osaczyć, zmylić i podsunąć własne interpretacje wydarzeń. Czuć w tym atmosferę odosobnienia, chłodu i niepokoju, który narasta z każdym rozdziałem.
To, co szczególnie mnie wciąga, to relacje między bohaterami, zwłaszcza ironiczne, często ostre dialogi Forsta i Osicy. Ta dynamika jest jak wentyl bezpieczeństwa w tej gęstej, mrocznej historii. Pozwala na chwilę oddechu, jednocześnie podkreślając, jak bardzo ci bohaterowie są już ze sobą związani i jak wiele wspólnej przeszłości ich definiuje.

Jednocześnie nie mogę udawać, że wszystko mnie zachwyca bez zastrzeżeń. Momentami miałam wrażenie, że pewne motywy wracają zbyt często, a niektóre postaci krążą w tej historii, jakby nie mogły ostatecznie odejść, mimo że ich czas już minął. Pojawia się wtedy delikatne poczucie powtórzenia, jakby szlak prowadził przez znane już odcinki. Nie odbiera to jednak przyjemności z lektury, ale zostawia lekki niedosyt świeżości.
Mimo to, Urwisko działa dokładnie tak, jak powinien działać dobry thriller: wciąga, nie pozwala oderwać się i konsekwentnie buduje napięcie aż do ostatnich stron. A zakończenie tylko podbija ciekawość tego, co jeszcze może wydarzyć się w kolejnej części.

ZALETY
- mroczny, gęsty klimat Tatr, który staje się osobnym bohaterem historii;
- połączenie kryminału z lokalnymi legendami i elementami grozy;
- dynamiczna, wyrazista relacja Forsta i Osicy, pełna ironii i napięcia;
- konsekwentnie budowane poczucie zagrożenia i niepewności;
- dobrze prowadzona intryga, która stopniowo odkrywa kolejne warstwy;
- silne osadzenie fabuły w realiach górskich, dodające autentyczności;
- emocjonalne przywiązanie do bohaterów i ich historii, które utrzymuje uwagę do końca.




INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: Komisarz Forst
TOM: 11
AUTOR: Remigiusz Mróz
WYDAWNICTWO: Filia
LICZBA STRON: 464
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: kryminał, thriller, sensacja
JĘZYK: polski
WIEK: 15+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Księgarnia i wydawnictwo nie miały wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję
