Od dawna mam słabość do miejsc, które nie krzyczą do turysty z billboardów i folderów biur podróży. Takich, które trzeba sobie „wychodzić”, wysłuchać i trochę zrozumieć, zanim odsłonią swoje prawdziwe oblicze. Dlatego po Dziki Beskid Niski. 50 nieoczywistych miejsc blisko natury sięgnąłem z poczuciem, że to może być coś więcej niż kolejny przewodnik. I rzeczywiście, szybko okazało się, że to nie jest książka do „odhaczania punktów”, tylko do powolnego zanurzania się w krajobrazie, który żyje własnym, cichym rytmem.

Już od pierwszych stron miałem wrażenie, że autor nie prowadzi czytelnika za rękę jak typowy przewodnik, lecz raczej siada obok i opowiada o miejscu, które sam dobrze zna i szanuje. Beskid Niski, jaki się tu wyłania, nie jest jedynie sielankowym obrazkiem falujących wzgórz i mgieł snujących się nad dolinami. Owszem, ta łagodność i dzikość natury są obecne niemal na każdej stronie, ale równie mocno przebija się coś jeszcze: historia, która wrosła w krajobraz. Opuszczone fundamenty domów, zdziczałe sady, przydrożne krzyże i cmentarze ukryte wśród traw przestają być detalami, a zaczynają opowiadać własną, często trudną opowieść o dawnych mieszkańcach tych ziem.

W pewnym sensie ta książka ma strukturę wędrówki. Każde z pięćdziesięciu opisanych miejsc to osobny przystanek: czasem bardziej dostępny, czasem ukryty, wymagający większego wysiłku. Autor nie tylko wskazuje, gdzie iść, ale też tłumaczy, dlaczego warto się tam zatrzymać na dłużej. To, co szczególnie mnie ujęło, to sposób, w jaki łączy praktyczne informacje z narracją pełną wrażliwości. Nie ma tu suchego katalogu atrakcji. Jest za to zachęta do tego, by patrzeć uważniej: na światło przebijające się przez las, na ślady dawnych wsi, na przyrodę, która powoli odzyskuje przestrzeń po człowieku.

Z każdym kolejnym rozdziałem miałem coraz silniejsze poczucie, że ta książka działa jak filtr: spowalnia myślenie i przestawia je na inny tryb. Taki, w którym nie chodzi o „zaliczenie” kolejnego miejsca, ale o doświadczenie go wszystkimi zmysłami. Opisy są sugestywne, ale nieprzytłaczające. Raczej podpowiadają, niż narzucają. Dzięki temu łatwo wyobrazić sobie własną wędrówkę po beskidzkich ścieżkach, nawet jeśli w danej chwili siedzi się w domu.

Ogromnym atutem publikacji jest też jej wizualna strona. Zdjęcia nie pełnią tu funkcji dekoracyjnej – one budują nastrój. Pokazują Beskid Niski takim, jaki rzeczywiście wydaje się być w tej książce: spokojnym, nieco tajemniczym, momentami surowym, ale jednocześnie niezwykle kojącym. To sprawia, że trudno nie zacząć planować własnej wyprawy już w trakcie lektury.

Dla mnie Dziki Beskid Niski stał się czymś pomiędzy przewodnikiem a zaproszeniem do zmiany sposobu podróżowania. Nie szybkiego, nie „zaliczającego”, ale uważnego i bardziej osobistego.

ZALETY

  • łączy przewodnik turystyczny z opowieścią o historii i przyrodzie regionu;
  • zachęca do powolnego, uważnego podróżowania zamiast „zaliczania” miejsc;
  • prezentuje 50 nieoczywistych, często mało znanych lokalizacji;
  • buduje silną atmosferę dzikości i spokoju Beskidu Niskiego;
  • zawiera sugestywne zdjęcia wzmacniające odbiór treści;
  • inspiruje do własnych wędrówek i odkrywania mniej oczywistych szlaków;
  • pokazuje Beskid Niski jako przestrzeń, gdzie natura i historia przenikają się na każdym kroku.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

SERIA: Dzika Polska
AUTOR: Krzysztof Bzowski
WYDAWNICTWO: Bezdroża
LICZBA STRON: 280
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: przewodniki
JĘZYK: polski
WIEK: 14+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artytkułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to