
To już nasz trzeci tom z serii Dzień z życia i absolutnie nie mamy zamiaru na tym poprzestać, bo tę serię po prostu uwielbiamy. Za każdym razem, gdy w naszych rękach pojawia się kolejna część, mam wrażenie, że ktoś znowu sprytnie podsuwa nam książkę, która rozbraja domowy chaos, zamienia marudzenie w ciekawość i potrafi zatrzymać dzieci na dłużej niż pięć minut, co, umówmy się, wcale nie jest takie oczywiste.

Od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Już sam pomysł, by opowiedzieć o odkryciach i wynalazkach z perspektywy „nietypowych narratorów”: mumii, zarazków, zęba dinozaura, kontynentu czy nawet notesu Marii Skłodowskiej-Curie, sprawia, że człowiek zaczyna czytać z zupełnie innym nastawieniem. Tu nie ma suchego wykładu. Jest głos tych, którzy zwykle milczą w podręcznikach.
Fabuła (choć w klasycznym sensie trudno tu mówić o jednej historii) to 90 krótkich, komiksowych opowieści o najważniejszych odkryciach, wynalazkach i momentach przełomowych dla świata. Każda z nich to osobna mini-przygoda: od wynalezienia ognia, przez przypadkowe odkrycie antybiotyków, aż po wielki zderzacz hadronów i tajemnice kosmosu. W międzyczasie zaglądamy do wnętrza ludzkiego ciała, śledzimy wędrówki kontynentów, wspinamy się na Mount Everest i schodzimy w najgłębsze partie oceanów.



To, co szczególnie mnie urzekło, to sposób narracji. Kiedy pleśń doktora Fleminga opowiada o swoim „wkładzie” w medycynę, a mumia Tutanchamona komentuje ludzkie odkrycia, nauka staje się czymś żywym i zabawnym. Mój starszak reagował dokładnie tak, jak lubię najbardziej:śmiechem, zdziwieniem i tysiącem pytań zaczynających się od „a dlaczego…?”. I nagle okazuje się, że wieczorna lektura zamienia się w rozmowę o historii, biologii i fizyce, bez żadnego przymusu.
Ogromnym atutem książki jest też jej komiksowa forma. Krótkie, dynamiczne scenki, intensywne kolory i humor sprawiają, że nawet młodsze dzieci, które jeszcze nie czytają płynnie, mogą „wchodzić” w historię przez obraz. Starsze z kolei połykają kolejne ciekawostki i same zaczynają opowiadać o tym, co zapamiętały.

Nie sposób nie docenić też warstwy edukacyjnej. Autorzy przemycają ogrom wiedzy: o odkrywcach, badaczkach, podróżnikach i naukowcach, ale robią to tak sprytnie, że dziecko nawet nie zauważa, kiedy się uczy. A co najważniejsze: pokazują, że nauka to nie tylko sukcesy, ale też błędy, przypadki i spektakularne wpadki, bez których nie byłoby żadnego postępu.
Dla mnie to książka, która zostaje w domu na długo. Nie „do przeczytania i odłożenia”, tylko do wracania, przeglądania i odkrywania na nowo.
Jeśli w domu masz małych „dlaczegowców”, którzy potrafią o świcie pytać o sens życia pingwinów na biegunie, to ta książka może być Waszą najlepszą sojuszniczką. U nas już wygrała codzienną rywalizację o uwagę, i szczerze mówiąc, wcale się temu nie dziwię.




ZALETY KSIĄŻKI
- komiksowa forma, która wciąga dzieci w każdym wieku;
- humor, który rozbraja nawet dorosłych;
- ogrom ciekawostek z historii, biologii i nauki;
- nietypowi narratorzy, którzy nadają historii świeżość;
- pokazanie, że odkrycia rodzą się z ciekawości i błędów;
- inspirujące postacie naukowców i naukowczyń;
- idealna do wspólnego czytania i rozmów z dziećmi.





INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: Dzień z życia…
PEŁNY TYTUŁ: Dzień z życia mumii, zarazków i różnych wynalazków. Odjazdowe opowieści o odkryciach
AUTOR: Mike Barfield
ILUSTRACJE: Jess Bradley
TŁUMACZENIE: Agata Ostrowska
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
LICZBA STRON: 128
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: komiks, książki popularnonaukowe dla dzieci
JĘZYK: polski
WIEK: 7+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
