Do Willowdale wróciłam z ogromną ciekawością, ale też z pewnym niepokojem, bo po Cieniu wiedziałam już, że to miasteczko nie ma w sobie nic z typowej, spokojnej sielanki. Iskra tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że pod piękną fasadą stajni Willow Ridge Stables i malowniczych uliczek kryje się coś znacznie mroczniejszego.