Języki i gwary to coś, co fascynowało mnie od zawsze. Studiowałam na Śląsku, gdzie mogłam wsłuchiwać się w ten dialekt. Z ogromnym zaciekawieniem wsłuchiwałam się w rozmowy ludzi: w słowa, które dla jednych były oczywiste, a dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Wtedy odkryłam, że codzienna mowa Ślązaków ma swój niepowtarzalny rytm i brzmienie

To właśnie tam po raz pierwszy koledzy i koleżanki na studiach zwrócili uwagę na mój sposób mówienia. Uświadomiłam sobie wtedy coś, co wcześniej zupełnie mi umykało, że ja również mam swój akcent, swoją melodyjność, swoją „językową tożsamość”. Przez prawie dwadzieścia lat życia byłam tego kompletnie nieświadoma. Może właśnie dlatego Gwarno. O językach i gwarach w Polsce poruszyło mnie tak mocno, bo dotyka czegoś bardzo osobistego.

Autorka prowadzi czytelnika przez świat języka od zupełnych podstaw: od prostych słów „mama” i „tata”, które wydają się uniwersalne, aż po skomplikowaną, barwną mapę językową Polski. I robi to w sposób niezwykle przystępny, momentami zabawny, a jednocześnie pełen szacunku dla tematu. Czytając, miałam wrażenie, że ktoś zaprasza mnie do rozmowy, a nie wygłasza wykład. To ogromna zaleta, bo nawet trudniejsze zagadnienia, jak różnice między językiem a gwarą czy kwestie zanikania języków, stają się zrozumiałe i naturalne.

Nie jest to książka z klasyczną fabułą, ale zdecydowanie ma swoją narrację. To opowieść o różnorodności: tej, którą słyszymy na ulicach, w domach, w szkołach. Wędruję więc od Kurpi, przez Śląsk, Podlasie, aż po Podhale i Kaszuby, poznając nie tylko słowa, które brzmią egzotycznie (jak „bala”, „hulajgira” czy „kaczi zbój”), ale też ludzi i ich codzienność. Każdy region to osobna historia, osobny rytm mówienia i myślenia.

Szczególnie poruszyły mnie fragmenty dotyczące wielojęzyczności i tego, jak różne języki współistnieją w Polsce. Książka pokazuje sytuacje rodzinne i szkolne, w których różnorodność nie jest przeszkodą, ale wartością. To niezwykle ważne, bo w prosty sposób oswaja inność i uczy otwartości. Nie ma tu miejsca na ocenianie, jest za to ciekawość i zachęta do słuchania.

Ogromną rolę odgrywają też ilustracje: kolorowe, pełne życia, które nie tylko uzupełniają tekst, ale wręcz opowiadają własne historie. Dzięki nim książka staje się jeszcze bardziej „gwarna”. Niemal słychać te wszystkie akcenty, śmiechy i rozmowy.

Doceniam też to, że autorka nie upraszcza świata na siłę. Wprowadza pojęcia językoznawcze, ale robi to z wyczuciem, osadzając je w codziennych przykładach. Dzięki temu książka rozwija nie tylko wiedzę, ale i wrażliwość. Zaczęłam zwracać uwagę na detale: na nazwy miejscowości, na sposób, w jaki mówią ludzie wokół mnie, na słowa, które kiedyś wydawały mi się „dziwne”.

To lektura, która działa na kilku poziomach. Dla dzieci będzie przygodą i odkrywaniem nowych słów. Dla dorosłych, refleksją nad tożsamością, kulturą i tym, jak bardzo język jest częścią tego, kim jesteśmy.

Na koniec czytelnik zostaje z poczuciem, że Polska naprawdę jest „gwarna”, czyli pełna różnorodnych głosów, historii i tradycji. I że warto się w nie wsłuchać.

ZALETY KSIĄŻKI

  • przystępny, wciągający język bez infantylizacji;
  • ogromna dawka ciekawostek o gwarach i językach w Polsce;
  • świetne połączenie wiedzy naukowej z codziennymi przykładami;
  • budowanie wrażliwości i otwartości na różnorodność;
  • piękne, żywe ilustracje wzbogacające treść;
  • uniwersalność: zarówno dla dzieci, jak i dorosłych;
  • inspiracja do odkrywania własnych „małych ojczyzn”.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

AUTORKA:  Martyna Skibińska
ILUSTRACJE: Aga Probola 
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
LICZBA STRON: 92
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: literatura dziecięca
JĘZYK: polski
WIEK: 9+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego tytułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to