Kiedy sięgnęłam po Sumę wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo, nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mnie zatrzyma. Myślałam, że będzie to kolejny poradnik psychologiczny – ciekawy, może inspirujący, ale jednak „bezpieczny”. Tymczasem już po kilku stronach poczułam, że wchodzę w coś znacznie głębszego. To nie jest książka, którą się po prostu czyta. To książka, którą się przeżywa.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka podchodzi do tematu charakteru. Rozbija w pył przekonanie, że „tacy po prostu jesteśmy”. Zamiast tego pokazuje, że nasze reakcje, schematy i emocje to często wyuczone strategie przetrwania, odpowiedzi na to, czego doświadczyliśmy (albo czego nie dostaliśmy) w dzieciństwie. I nagle wiele rzeczy zaczyna mieć sens. Te momenty, kiedy biorę na siebie winę. Kiedy trudno mi postawić granicę. Kiedy boję się odrzucenia albo przeciwnie, uciekam od bliskości. Czytając, miałam wrażenie, że ktoś bardzo trafnie nazywa rzeczy, których sama wcześniej nie potrafiłam uchwycić.

Struktura książki jest bardzo przemyślana. Autorka prowadzi nas przez różne style charakteru – takie jak styl myśliciela, tęsknoty, kontroli czy ekspresji, pokazując, jakie potrzeby za nimi stoją i jakie doświadczenia mogły je ukształtować. Każdy z tych stylów jest opisany nie tylko przez pryzmat trudności, ale też potencjału. To było dla mnie szczególnie ważne – bo zamiast poczucia „co jest ze mną nie tak”, pojawia się raczej refleksja: „to miało sens… ale może dziś mogę już inaczej”.

Ogromnym atutem są ćwiczenia. Przyznam szczerze – to właśnie one zrobiły na mnie największe wrażenie. Nie są nachalne ani „szkolne”, raczej zapraszają do zatrzymania się i spojrzenia na siebie z uważnością. Kiedy faktycznie je wykonywałam, miałam poczucie, że coś się we mnie porusza. Jakbym zaglądała pod powierzchnię codziennych reakcji i odkrywała, co naprawdę się za nimi kryje.

To jednak nie jest łatwa podróż. Były momenty, kiedy musiałam odłożyć książkę, bo trafiała w bardzo czułe miejsca. Szczególnie wtedy, gdy autorka pisała nie o tym, co się wydarzyło, ale o tym, czego zabrakło – uwagi, bezpieczeństwa, bliskości, bycia zauważonym. Te „braki” uderzają najmocniej, bo często są mniej oczywiste, a jednocześnie zostawiają najgłębsze ślady.

Mimo ciężaru tematu, książka daje nadzieję. I to nie w banalny sposób. Nie obiecuje szybkich zmian ani gotowych rozwiązań. Raczej pokazuje, że świadomość to pierwszy krok. Że możemy nauczyć się rozpoznawać swoje schematy i powoli je zmieniać. Że przeszłość nas ukształtowała, ale nie musi nas definiować na zawsze.

To zdecydowanie nie jest lektura „na jeden wieczór”. Dla mnie to książka, do której będę wracać – fragmentami, w różnych momentach życia. Bo mam poczucie, że za każdym razem mogę odkryć w niej coś nowego.

ZALETY

  • skłania do głębokiej refleksji i autentycznego kontaktu ze sobą;
  • przystępnie tłumaczy złożone mechanizmy psychologiczne;
  • pokazuje zarówno trudności, jak i potencjał każdego stylu charakteru;
  • zawiera wartościowe, praktyczne ćwiczenia;
  • daje poczucie zrozumienia zamiast oceniania;
  • porusza trudne tematy w sposób empatyczny i uważny;
  • zostawia czytelnika z nadzieją i przestrzenią do zmiany.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

PEŁNY TYTUŁ: Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo
AUTORKA: Anna Paluszak
WYDAWNICTWO: sensus
LICZBA STRON: 
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: poradniki
JĘZYK: polski
WIEK: 14+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to