Po lekturze poprzednich tomów, wiedziałam, że mogę spodziewać się przygody, ale to, co zafundowała mi Agnieszka Stelmaszyk w szóstym tomie, Zaginiony klucz do Asgardu, przerosło moje oczekiwania. Już od pierwszych stron poczułam dreszcz emocji, jakby ktoś otworzył przede mną ciężkie wrota do świata nordyckich legend, mglistych klifów i sekretów, które tylko czekają, by je odkryć. To jedna z tych książek, które czyta się z wypiekami na twarzy, mówiąc sobie „jeszcze jeden rozdział”, a potem orientując się, że minęła północ.

Tym razem Ania i Bartek, dzieci archeologów, spędzają wakacje na wyspie Wolin. Początkowo wszystko zapowiada się jak zwyczajny letni odpoczynek, jednak szybko okazuje się, że nuda nie jest im pisana. Fascynacja wykopaliskami prowadzi ich do poznania Hani, a potem do odkrycia, że na wyspie dzieje się coś bardzo niepokojącego. Podejrzani ludzie wyciągający z rzeki tajemnicze skrzynie? Nocne wykopaliska? To brzmi jak początek wielkiej afery – i dokładnie tym się staje.

Prawdziwa burza wydarzeń rozpoczyna się jednak na Bornholmie. Tam bohaterowie są świadkami dramatycznego skoku mężczyzny z klifu – chwilę wcześniej wręcza im on notes pełen run, zagadek i wskazówek. Od tej chwili akcja nabiera tempa. Pojawia się wątek zaginięcia profesora, trop zamachu na królową, tajemnicza Ofelia i coraz wyraźniejszy cień skarbu, który może mieć związek z mitycznym Asgardem. Każdy rozdział to nowy fragment układanki, a ja czułam się tak, jakbym razem z bohaterami analizowała symbole i próbowała rozszyfrować starożytne znaki.

Ogromnym atutem książki jest umiejętne połączenie sensacyjnej fabuły z historyczno-kulturowym tłem. Nordyckie mity, wikingowie, runy, Asgard i Thor nie są tu jedynie dekoracją, stanowią integralną część intrygi. Bardzo doceniam przypisy i ciekawostki umieszczone w książce. Dzięki nim nie tylko śledziłam akcję, ale też poszerzałam wiedzę. To jedna z tych serii, które uczą mimochodem, nie odbierając ani grama przyjemności z czytania.

Nie mogę nie wspomnieć o ilustracjach. Subtelne, jakby malowane farbą, dodają klimatu i sprawiają, że książka nabiera wyjątkowego charakteru. To nie są dziecięce rysunki, raczej nastrojowe obrazy, które idealnie współgrają z tajemniczą atmosferą opowieści.

Jako osoba, która czytała wcześniejsze tomy, z ogromną radością obserwowałam rozwój bohaterów. Ania i Bartek wciąż imponują odwagą i sprytem, ale są też bardziej dojrzali. Ich relacje z przyjaciółmi, Gardnerami, pełne są humoru, drobnych sprzeczek i lojalności. Dialogi nieraz wywoływały u mnie uśmiech, nawet w najbardziej napiętych momentach.

Zakończenie? Emocjonujące i satysfakcjonujące. Autorka po raz kolejny udowodniła, że potrafi budować napięcie aż do ostatnich stron. Gdy zamknęłam książkę, poczułam jednocześnie radość i niedosyt -radość z przeżytej przygody i niedosyt, bo chciałam więcej.

Zaginiony klucz do Asgardu to dla mnie nie tylko kolejna część serii, ale prawdziwa podróż do świata legend i tajemnic. Nieważne, ile ma się lat, ta historia pozwala znów poczuć się dzieckiem, które wierzy, że pod powierzchnią codzienności kryje się magia.

ZALETY

  • dynamiczna, wciągająca fabuła pełna zwrotów akcji;
  • fascynujące połączenie przygody z mitologią nordycką;
  • zagadki i tajemnice, które można rozwiązywać razem z bohaterami;
  • wartościowy kontekst historyczny i ciekawe przypisy;
  • klimatyczne ilustracje budujące nastrój;
  • humor i naturalne dialogi;
  • bohaterowie, których nie da się nie polubić.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

SERIA: Kroniki Archeo
TOM: 6
AUTORKA: Agnieszka Stelmaszyk
ILUSTRACJE: Aneta Fontner-Dorożyńska
ILUSTRACJE FAKTOGRAFICZNE: Wioleta Herczyńska
WYDAWNICTWO: Wilga
LICZBA STRON: 
ROK WYDANIA: 2026
KATEGORIA: literatura dziecięca, przygodowe
JĘZYK: polski
WIEK: 9+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artytkułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to