Zamykanie ukochanej trylogii zawsze budzi we mnie mieszane uczucia: ekscytację, lęk i nadzieję, że autor nie zmarnuje potencjału budowanego przez setki stron. Sięgając po Wiarołomcę, finał Bogobójczyni, chciałam jednego – żeby ta historia mnie porwała i zostawiła z poczuciem, że wszystko miało sens. I mogę powiedzieć jedno: to zakończenie było