
Sięgając po Szkołę szpiegów. Kierunek: Alaska, nie wiedziałam czego się spodziewać, bo było to moje pierwsze spotkanie z tą serią. Weszłam w ten świat w ciemno – bez znajomości bohaterów, ich historii i wcześniejszych misji. I właśnie dlatego byłam ciekawa, czy książka wciągnie mnie od razu, czy raczej poczuję się jak intruz na tajnej naradzie agentów.
Ku mojemu zaskoczeniu już po kilku stronach wiedziałam, że to będzie bardzo dobra przygoda. Autor szybko wciąga czytelnika w akcję, nie zanudzając długimi wyjaśnieniami, a jednocześnie na tyle sprytnie podaje informacje, że nawet nowicjusz w serii bez problemu odnajduje się w świecie młodych szpiegów.

Tak jak wspomniałam wcześniej, to było pierwsze spotkanie z Benem Ripleyem – zwyczajnym chłopakiem wrzuconym w niezwyczajną rzeczywistość. Od razu polubiłam jego sposób myślenia: pełen wątpliwości, humoru i zdrowego rozsądku. Widać, że nie jest superagentem z filmu akcji, tylko nastolatkiem, który musi improwizować, uczyć się na błędach i liczyć na przyjaciół. Razem z nim poznajemy Erikę, Zoe i Mike’a – ekipę, która działa jak dobrze naoliwiona maszyna, ale jednocześnie zachowuje młodzieńczy luz i naturalność.
Akcja rozpoczyna się na Alasce, gdzie młodzi agenci trenują pod okiem Cyrusa Hale’a. Już same ćwiczenia brzmią jak marzenie każdego fana przygód: orientacja w terenie, łamanie szyfrów, konstruowanie prowizorycznych materiałów wybuchowych i przetrwanie w ekstremalnych warunkach. Czytając, miałsm wrażenie, że autor zamienia zwykłą naukę w ekscytującą grę. Alaska nie jest tu tylko tłem – to pełnoprawny bohater: lodowe pustkowia, arktyczny wiatr i niebezpieczna gra sprawiają, że napięcie czuć niemal na każdej stronie.




Spokojny trening szybko przeradza się w prawdziwą misję, gdy Cyrus zostaje porwany. Wtedy zaczyna się „operacja Feniks w płomieniach”, a Ben i jego przyjaciele muszą zmierzyć się z rosyjskim agentem Iwanem Szubrawskim oraz całą siecią kłamstw i podstępów. Jako osoba, która zaczęła serię od tej części, bardzo doceniłam to, że autor nie przytłacza przeszłymi wydarzeniami, ale delikatnie je sygnalizuje. Dzięki temu nie czułam, że czegoś nie rozumiem – raczej miałam ochotę sięgnąć po wcześniejsze tomy, żeby poznać historię bohaterów głębiej.

Najbardziej urzekło mnie połączenie akcji z humorem. Są tu momenty pełne napięcia, ale Gibbs potrafi je rozładować lekkimi dialogami i zabawnymi myślami Bena. Dodatkowo książka porusza poważniejsze tematy, jak dorastanie w świecie tajnych misji, lojalność czy ciężar oczekiwań narzucanych przez rodzinę. To sprawia, że Szkoła szpiegów nie jest tylko sensacyjną przygodą, ale też historią o młodych ludziach próbujących odnaleźć siebie w niebezpiecznej rzeczywistości.
Książka wciąga, nie gubi czytelnika i zostawia apetyt na więcej. Dla mnie to był idealny start w świat młodych agentów – na tyle intensywny, że od razu chcę nadrobić wcześniejsze części.


ZALETY KSIĄŻKI
- wciągająca, dynamiczna akcja od pierwszych stron;
- świetnie oddany, mroźny klimat Alaski;
- bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamić;
- połączenie humoru z poważniejszymi tematami;
- nieprzewidywalna fabuła pełna zwrotów akcji;
- idealna zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów przygód.




INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: Szkoła Szpiegów
TOM: 1
AUTOR: Stuart Gibbs
TŁUMACZENIE: Jarek Westermark
WYDAWNICTWO: Agora dla dzieci
LICZBA STRON:
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: dla dzieci i młodzieży
JĘZYK: polski
WIEK: 9+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłego czytania!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
