
Są książki, które czyta się „na spokojnie”, i są takie, które wciągają jak wir. Rigor Mortis należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Kiedy zaczęłam lekturę, planowałam kilka rozdziałów na wieczór. Skończyło się na tym, że zerkałam na zegarek z niedowierzaniem, a kawa dawno wystygła. Ta historia nie pozwala czytać jej w biegu – ona każe wsiąść do środka i jechać bez trzymanki. Od pierwszych stron czułam, że autorzy nie zamierzają głaskać czytelnika po głowie. Tu będzie ostro, głośno i bardzo prawdziwie.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak mocno książka gra na współczesnych lękach: potrzebie rozgłosu, sile internetu i tym, jak łatwo dziś zrobić z prawdy widowisko. Mikrofon w Rigor Mortis staje się bronią, a słuchacze – paliwem. I właśnie w ten świat czytelnik wpada razem z bohaterami.

Poznajemy Mikołaja Mortysza – twórcę podcastu Rigor Mortis, błyskotliwego, narcystycznego i bezwzględnego faceta, który obiecuje ujawnić tożsamość Kowboja, brutalnego mordercy ciężarnych kobiet. Internet go uwielbia, policja błądzi, a każdy kolejny odcinek podcastu podkręca emocje. Mortysz doskonale wie, że publika kocha nie tylko prawdę, ale przede wszystkim spektakl. I on ten spektakl potrafi sprzedać.
Obok niego stoi Buła – lojalny współpracownik, człowiek od czarnej roboty, trochę w cieniu, trochę na smyczy Mortysza. Z czasem zaczyna jednak dostrzegać, że wizerunek szefa ma coraz więcej pęknięć, a pogoń za sławą bywa groźniejsza niż sam morderca. Jest też Honorata Kałuża – ambitna podcasterka i konkurencja Mikołaja, która za punkt honoru bierze sobie odkrycie, kim naprawdę jest Mortysz. Między nimi iskrzy nie tylko zawodowo, ale i światopoglądowo.


Akcja przenosi nas z dźwiękoszczelnych kabin radiowych do prowincjonalnych miasteczek i leśnych przestrzeni, gdzie granica między reportażem a teatrem zaczyna się niebezpiecznie zacierać. Sama intryga kryminalna nie jest przesadnie skomplikowana, ale… i bardzo mi się to podobało – nie ona gra tu pierwsze skrzypce. Najważniejsi są ludzie, ich maski, ambicje, kompleksy i przeszłość, od której próbują się odciąć grubą kreską.
Czy polubiłam bohaterów? Niekoniecznie. Mortysz momentami działał mi na nerwy swoją bezczelnością i ego, Honorata potrafiła irytować, a Buła wzbudzał raczej współczucie niż sympatię. Ale właśnie w tym tkwi siła tej książki. Oni nie są „ładni”. Są prawdziwi, poobijani, pełni rys. I przez to autentyczni.

Największą robotę robią dialogi – szybkie, celne, podszyte ironią i złośliwym humorem. Dzięki nim tempo jest świetne, a sceny brzmią tak, jakby były podsłuchane w prawdziwym życiu. Rigor Mortis to nie tylko kryminał, ale też bardzo trafny komentarz do świata mediów, manipulacji i potrzeby bycia na świeczniku. Pokazuje, jak łatwo sterować emocjami ludzi i jak cienka jest granica między odkrywaniem prawdy a jej reżyserowaniem.
Po zamknięciu książki zostałam z lekkim niepokojem i myślą, że to wcale nie jest historia aż tak oderwana od rzeczywistości. To niejako zwierciadło naszych czasów głośnych, szybkich i głodnych sensacji. Dla mnie Rigor Mortis okazał się świetną, mroczną i bardzo wciągającą lekturą, którą spokojnie polecę każdemu, kto lubi kryminały z charakterem i pazurem.



ZALETY
- wciągający, dynamiczny styl, od którego trudno się oderwać;
- świetnie napisane, naturalne dialogi;
- wyraziste, niepapierowe postacie;
- ciekawy motyw podcastu jako narzędzia śledztwa;
- mroczna, gęsta atmosfera;
- trafny komentarz do świata internetu i sławy;
- emocje, które zostają z czytelnikiem na dłużej.



INFORMACJE O KSIĄŻCE
AUTORZY: Jacek Piekiełko, Tomasz Żak
WYDAWNICTWO: Labreto
LICZBA STRON: 445
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: kryminał
JĘZYK: polski
WIEK: 15+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Księgarnia i wydawnictwo nie miały wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję
