Są książki, które czyta się „na spokojnie”, i są takie, które wciągają jak wir. Rigor Mortis należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Kiedy zaczęłam lekturę, planowałam kilka rozdziałów na wieczór. Skończyło się na tym, że zerkałam na zegarek z niedowierzaniem, a kawa dawno wystygła. Ta historia nie pozwala czytać jej