Kiedy sięgałam po To może się udać!, miałam w sobie mieszankę ciekawości i delikatnej obawy. Znałam Klaudię Muniak wyłącznie z kryminałów, więc zastanawiałam się, czy w zupełnie innym gatunku odnajdzie ten sam literacki pazur. Już po kilku stronach wiedziałam jedno: ta książka nie tylko mnie wciągnie, ale przede wszystkim, poruszy tam, gdzie od dawna nic nie potrafiło mnie dosięgnąć. To jedna z tych historii, przy których łapie się głębszy oddech i mówi sobie: „hej, to o mnie!”

Powieść przedstawia losy Oli Kochanowicz – młodej kobiety, która wyemigrowała na Wyspy z wiarą, że miłość i wspólne życie z partnerem będą warte każdej ceny. Początki były trudne, ale Ola udowodniła sobie, że potrafi zawalczyć o swoje miejsce. Odkryła pasję do cukiernictwa, dostała pracę w prestiżowej londyńskiej cukierni i po raz pierwszy poczuła, że jej talent zaczyna procentować. Jednak zamiast wsparcia – dostała ultimatum. Dziecko albo kariera. Macierzyństwo albo marzenia. I to była ta chwila, w której Ola musiała spojrzeć sobie prosto w oczy i zapytać: czego ja właściwie chcę?

Jej decyzja prowadzi ją nad morze, gdzie powoli odzyskuje utraconą równowagę. Tam poznaje Dominika – mężczyznę budzącego kontrowersje, a jednocześnie obdarzonego niezwykłą wrażliwością. Jego obecność wnosi do życia Oli nie tylko śmiech i lekkość, ale przede wszystkim zrozumienie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Ich relacja rozwija się subtelnie, w rytm fal i zapachu świeżych wypieków, a jednocześnie staje się katalizatorem jej przemiany. Autorka pięknie pokazuje, jak często dzieciństwo – pozbawione czułości, pełne samotności – odbija się echem w dorosłości. Jak potrafi wypaczyć obraz siebie, sprawić, że trwamy przy ludziach niewłaściwych, bo boimy się pustki bardziej niż bólu.

Czytając, chwilami miałam wrażenie, że autorka delikatnie kładzie rękę na ramieniu czytelnika, mówiąc: „spójrz na swoje decyzje, na swoje pragnienia”. Bo To może się udać! to nie tylko fabuła, ale emocjonalny proces. Ola uczy się mówić „nie”, uczy się odpuszczać, wybaczać, ale przede wszystkim – ufać sobie. Jej droga jest kręta, ale prawdziwa. W każdym potknięciu, w każdym kroku naprzód widziałam kawałek siebie.

Ta powieść nie jest przesłodzoną historią o miłości. To opowieść o dojrzewaniu do wolności, o przyjaźniach, które unoszą jak skrzydła, o miłości, która nie ogranicza, tylko wspiera. O tym, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o swoje – choćby trzeba było zaczynać od zera. I że samotność wcale nie jest największym zagrożeniem; czasem dużo groźniejsza jest bliskość z niewłaściwą osobą.

Kiedy dotarłam do ostatniej strony, poczułam coś na kształt czułego domknięcia. Jakby ktoś powiedział mi: „spróbuj jeszcze raz, ciągle masz szansę”. I myślę, że właśnie za to najbardziej cenię tę książkę.

Polecam każdej kobiecie, która choć raz pomyślała, że utknęła w miejscu. Ta historia udowadnia, że naprawdę – to może się udać! 😀

ZALETY

  • poruszające, autentyczne emocje;
  • piękna, dojrzewająca bohaterka, z którą łatwo się utożsamić;
  • wciągająca, lekko prowadzona narracja;
  • mądre refleksje o wolności, miłości i samoakceptacji;
  • klimat małego nadmorskiego miasteczka i aromat słodkich wypieków;
  • wiarygodnie ukazane relacje międzyludzkie;
  • subtelne, a jednocześnie mocne przesłanie o odnajdywaniu siebie.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

AUTORKA: Klaudia Muniak
WYDAWNICTWO: Prozami
LICZBA STRON: 326
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: obyczajowe
JĘZYK: polski
WIEK: 15+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to