Odkąd kilka lat temu trafiłam na pierwszy tom serii o Robercie Lwie, wiedziałam, że to cykl, który zostanie ze mną na długo. Każda kolejna część tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że Perr tworzy jeden z najciekawszych thrillerowych portretów policjanta w polskiej literaturze. Dlatego na Godziny gniewu czekałam z niecierpliwością. I mogę powiedzieć jedno: warto było czekać. Ten tom nie tylko spełnia oczekiwania – on je przebija.

Już pierwsza scena, telefon Basi, był dla mnie jak uderzenie obuchem. Znałam ich relację, wiedziałam, ile w nich obojga latami pękało, kruszało, raniło. Wiedziałam też, że Lew, choć twardy jako glina, w środku nosi wyrwy, których nic nie potrafi wypełnić. Ale tutaj emocjonalny ciężar osiąga zupełnie nowy poziom. Gdy Basia łamiącym się głosem mówi, że zabiła człowieka, miałam wrażenie, że sama stoję obok Roberta, słyszę jego przyspieszony oddech i czuję ten nagły, paraliżujący strach. Ten tom po prostu chwyta za gardło od pierwszych stron.

Świetnie wypadło to, jak autorka wykorzystała wiedzę czytelnika o wcześniejszych wydarzeniach. Lew nie jest już dla mnie wyłącznie bohaterem – jest kimś, kogo historię znam, komu kibicuję, kto mnie irytuje i wzrusza jednocześnie. Jego ból po śmierci żony, winy wobec dzieci, zwłaszcza Basi, wszystko to rezonuje z jeszcze większą siłą dzięki temu, co przeszliśmy z nim przez poprzednie tomy. A tu nagle musi zmierzyć się z największym koszmarem rodzica i policjanta w jednym.

Gdy Robert pędzi na wskazaną przez córkę lokalizację, czułam się tak, jakby autorka wrzuciła mnie na fotel pasażera. Śliska droga, narastająca panika, niepokój, który dławi bardziej z każdym kilometrem, ta scena to majstersztyk atmosfery. A potem wejście do jurty, ciało Durana Razvaniego, Basia cała we krwi i sekciarski klimat, który przyprawia o pełzający po karku chłód. Perr po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie naturalnie, bez zbędnych fajerwerków.

Sekta, do której weszła Basia, jest tu przedstawiona wyjątkowo wiarygodnie. Nie ma tu krzykliwych stereotypów – jest subtelna manipulacja, wyciszone oblicza, niepokojąca charyzma guru. Wszystko to sprawia, że rozumiem, jak Basia mogła w tym znaleźć złudne poczucie bezpieczeństwa. A jednocześnie mam ochotę krzyczeć na Lwa, że nie widział wcześniej wszystkich czerwonych flag, że przegapił tyle momentów, które mogły ich do siebie zbliżyć.

Wątek sensacyjny to prawdziwa jazda bez trzymanki. Międzynarodowa intryga rozwija się dynamicznie, a jednocześnie logicznie, Perr nie gubi ani bohaterów, ani czytelnika. Fabuła prowadzi od lasów pod Warszawą aż po mroczne odniesienia do Iranu i handlu nielegalnymi substancjami. Przyznam, że kilka razy musiałam odkładać książkę tylko po to, by odetchnąć i ogarnąć emocje.

Jednak to, co najmocniej do mnie trafiło, to psychologiczne rozdarcie Lwa. Jako czytelniczka serii wiem, ile razy stał na granicy emocjonalnego wyczerpania. Ale tutaj sięga absolutnego dna – i właśnie tam znajduje siłę, by walczyć o córkę. Nie jako policjant. Jako ojciec. Mimo że cena za to może okazać się straszliwa.

Końcówka? Miałam ciarki. Dokładnie takich emocji oczekuję od thrillera najwyższej próby: szoku, wzruszenia, poczucia satysfakcji i lekkiego niepokoju pozostającego na długo po zamknięciu książki. Ten tom jest intensywny, dojrzały i świetnie napisany.

ZALETY

  • idealne wykorzystanie wątków z poprzednich części;
  • emocjonalna głębia relacji ojciec–córka;
  • świetnie zbudowany klimat sekty;
  • dynamiczna, wielowarstwowa akcja;
  • realistyczna psychologia bohaterów;
  • finał, który wbija w fotel.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

SERIA: Z podkomisarzem Robertem Lwem
TOM: 7
AUTOR: M. M. Perr
WYDAWNICTWO: Prozami
LICZBA STRON: 272
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: kryminał, thriller, sensacja
JĘZYK: polski
WIEK: 15+

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to