
Kiedy sięgnęłam po Choćby na księżyc Agnieszki Dąbrowskiej, nie spodziewałam się, że ta niepozorna książka tak mocno mnie pochłonie. Zaczęłam czytać wieczorem „na chwilę”, a po 2 godzinach zorientowałam się, że przepadłam bez reszty.
To jedna z tych historii, które wciągają nie fabularnymi fajerwerkami, ale emocjami – prawdziwymi, surowymi, miejscami bolesnymi. I właśnie dlatego działają. Jest w tej opowieści coś krucho-mocnego jednocześnie: czułość spleciona z brutalnością codzienności, nadzieja przeciskająca się przez brud i zimno, marzenie, które trwa, choć życie robi wszystko, by je zdusić.

Radek, piętnastoletni bohater, to chłopak, którego trudno nie polubić, choć jeszcze trudniej patrzeć na to, jak żyje. Bieda, głód, połatane ubrania, brak butów na zimę… ale to wcale nie to boli najbardziej. Największą raną jest samotność. Matka tonie w alkoholu, ojciec wyładowuje swoją frustrację na pięściach, a Radek uczy się przetrwać, łapiąc każdy okruszek ciepła od ludzi, którzy choć na chwilę okazują mu życzliwość. Jego rówieśnicy marnują czas na rapsy i obijanie się po wsi, a on – zamiast planu na przyszłość – ma jedynie marzenie o ucieczce. Dokądkolwiek. Choćby na księżyc.
Kiedy w wiosce dochodzi do drobnej kradzieży, podejrzenia od razu padają na niego. Bo kto inny, jeśli nie „ten biedny Radek”, który zawsze wygląda, jakby czegoś mu brakowało? I właśnie wtedy w jego życiu pojawiają się dwie osoby: dziewczyna z miasta, której wrażliwość rozbija rutynę prowincji, oraz romski chłopak, noszący na barkach inny rodzaj odrzucenia. To spotkanie trzech światów, trzech lęków, trzech historii, które splatają się w sposób nieuchronny. Razem próbują odkryć, co naprawdę wydarzyło się na zapleczu sklepu, ale to śledztwo jest tylko pretekstem do czegoś znacznie ważniejszego: zrozumienia siebie i przełamania stereotypów, które dzielą ludzi jak mury.



Podczas lektury wracałam kilkakrotnie do fragmentów, które zwyczajnie wbijały mnie w fotel. Szczególnie tych o wstydzie, tym dziedziczonym, niesprawiedliwym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. „Błędy twoich rodziców to ich wstyd, nie twój” – to zdanie powinnam chyba wydrukować i powiesić nad biurkiem. Pozwala oddychać głębiej. Podobnie jak metafora wysychającej rzeki i deszczu, który w końcu nadchodzi; przypomnienie, że nawet z najtrudniejszego miejsca można wypłynąć na otwarte wody, jeśli choć raz odważymy się ruszyć.
Agnieszka Dąbrowska nie moralizuje. Nie rozstawia bohaterów na czarne i białe. Pisze o ludziach, którzy bywają pogubieni, drażliwi, skrzywdzeni – i którzy mimo to są warci zauważenia. Pokazuje, jak cienka jest granica między zrozumieniem a odrzuceniem, i jak potężna może być siła jednej osoby, która powie: „Wierzę w Ciebie”.

To nie jest historia lekka, choć czyta się ją niezwykle płynnie. Bywa przewidywalna, ale emocje w niej są tak autentyczne, że w ogóle mi to nie przeszkadzało. Po ostatniej stronie długo siedziałam w ciszy, czując jednocześnie smutek i ciepło – rzadkie połączenie, ale świadczące o tym, że książka naprawdę działa.
To jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale też przeżywa. I dlatego z czystym sercem ją polecam.


ZALETY KSIĄŻKI
- poruszająca, autentyczna historia pełna emocji;
- świetnie nakreślony bohater, którego trudno zapomnieć;
- mądre, zapadające w pamięć dialogi i cytaty;
- ważne tematy: bieda, przemoc, wstyd, stereotypy, przyjaźń ponad podziałami;
- delikatność w opisywaniu trudnych doświadczeń;
- lekkość języka mimo poważnej tematyki;
- uniwersalne przesłanie o sile marzeń i poczuciu, że każdy zasługuje na miłość.



INFORMACJE O KSIĄŻCE
AUTORKA: Agnieszka Dąbrowska
WYDAWNICTWO: Agora dla dzieci
LICZBA STRON: 224
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: dla dzieci i młodzieży
JĘZYK: polski
WIEK: 9+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłego czytania!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
