Kiedy tylko usłyszałam, że w serii Smaczna Banda i emocje pojawił się nowy tytuł – Wielki Ser i święta stulecia – wiedziałam, że muszę po niego sięgnąć. Wszyscy uwielbiamy tę serię za to, że potrafi w lekkiej, pełnej humoru formie przekazywać naprawdę ważne treści, zrozumiałe zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

I muszę powiedzieć jedno: ta książka nie tylko spełniła moje oczekiwania, ale… najzwyczajniej mnie rozczuliła. Już od pierwszych stron czułam, że to będzie historia, która zostanie ze mną na dłużej.

Główny bohater, Wielki Ser, to prawdziwa gwiazda w Twarogowie. Znany z tego, że organizuje najbardziej spektakularne imprezy w całej okolicy, nie szczędzi grosza ani sił, by każde wydarzenie było bardziej widowiskowe od poprzedniego. Fajerwerki, dekoracje, wykwintne menu, prezenty, które mogłyby zawstydzić niejednego celebrytę – Ser naprawdę wie, jak zrobić wrażenie. Nic więc dziwnego, że na jego coroczne świąteczne przyjęcie czekają wszyscy. W końcu mają to być święto stulecia!

I tu zaczyna się cała zabawa. Kiedy wszystko dopięte jest na ostatni guzik, nagle… bum! Domowa katastrofa wywraca plany Sera do góry nogami. Nagle nie ma dekoracji, domu, który wyglądał jak pałac, ani atmosfery przepychu. Przyznaję, że w tej scenie aż parsknąłem śmiechem – ilustracje Pete’a Oswalda oddają chaos tak sugestywnie, że czułam się jak świadek tej katastrofy. Ale jednocześnie szkoda mi było Sera, bo to przecież bohater o wielkim sercu, tylko odrobinę zagubiony w swoich ambicjach.

Zdesperowany, bohater zwraca się o pomoc do swojego przyjaciela, Klinka Klinkowskiego. I tu zaczyna się najważniejsza część opowieści – ta, która sprawiła, że jako dorosła czytelniczka zatrzymałam się i uśmiechnęłam pod nosem. Klinek to przeciwieństwo Sera: skromny, spokojny, nielubiący wielkiego zamieszania. Proponuje przyjęcie proste, serdeczne, bez fajerwerków i tony sztucznego śniegu. Takie, które opiera się na rozmowie, bliskości, wspólnym spędzaniu czasu.

I właśnie wtedy Wielki Ser odkrywa, co w świętach jest naprawdę najważniejsze. Nie dekoracje, nie perfekcyjne stoły, nie błyszczące prezenty – tylko ludzie. Atmosfera. Wspólnota. Ciepło, które rodzi się między jedzeniem a śmiechem. Bardzo doceniam, że autorzy nie popadają w moralizatorstwo – ich przekaz wynika naturalnie z akcji, humoru i świetnie poprowadzonej relacji między bohaterami.

A zakończenie? Przyznaję: ujęło mnie totalnie. Jest tam tyle autoironii, lekkości i szczerości, że wcale się nie dziwię, dlaczego ta seria cieszy się tak ogromną popularnością. U nas też jest uwielbiana!

ZALETY KSIĄŻEK:

  • pełna humoru, ale jednocześnie mądra i wzruszająca;
  • przepiękne, dynamiczne ilustracje przykuwające wzrok;
  • świetnie przedstawione emocje bohaterów;
  • uniwersalne przesłanie o wartości bliskości i skromności;
  • idealna do wspólnego czytania – bawi dzieci i trafia do dorosłych;
  • prosta, skuteczna lekcja o świętach bez przesady i presji doskonałości.

INFORMACJE O KSIĄŻCE

SERIA: Smaczna banda i emocje
TYTUŁ:
AUTOR: Jory John
ILUSTRACJE: Pete Oswald
WYDAWNICTWO: Harperkids
LICZBA STRON: 32
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: edukacyjne, o emocjach
WIEK: 3-7 lat

SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE

Miłej lektury!

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tej recenzji.
Za książkę dziękuję wydawnictwu

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to