
Czasem trafiam na książki, które nie tylko mnie zaskakują, ale też sprawiają, że czuję się jak dziecko – znowu. Tak właśnie było z Vitello rysuje samochód. Choć z pozoru to pozycja skierowana do młodszych czytelników, wciągnęłam się w nią po uszy – i już od pierwszych stron wiedziałam, że trzymam w rękach coś wyjątkowego.

Vitello to postać, której nie sposób nie polubić – chociaż technicznie rzecz biorąc, powinnam być na niego zła. To chłopiec z nieposkromioną wyobraźnią, który pakuje się w coraz to nowsze tarapaty. Mieszka z mamą przy obwodnicy w szeregowcu i – jak sam twierdzi – nie ma taty, ale nie szkodzi, bo ma siebie. I właśnie ta jego dziecięca logika, lekka bezczelność i rozbrajająca szczerość sprawiają, że książkę po prostu się pochłania.
Fabuła książki kręci się wokół – a jakże – samochodu mamy Vitella. A właściwie wokół obsesji mamy, żeby ten prawie nowy samochód przypadkiem nie został porysowany. No cóż… Vitello miał zupełnie inne plany. Wystarczyło kilka sekund nieuwagi, jedna sflaczała piłka, połamane grabki i – bum! – katastrofa gotowa. Ale to dopiero początek. Vitello, jak na rasowego małego urwisa przystało, nie tylko nie panikuje, ale wręcz przeciwnie – zaczyna działać, kombinować, tuszować… W końcu co może pójść nie tak?


Narracja jest prowadzona lekko, z humorem, który balansuje na granicy niegrzeczności, ale nigdy jej nie przekracza. Vitello używa „brzydkich słów” (ale takich dziecięcych, z dużym przymrużeniem oka), eksperymentuje z ryzykownymi zabawami i… ma naprawdę wściekłą mamę. Ta mieszanka sprawia, że historia tętni energią, a młodzi czytelnicy (i ci starsi, jak ja) z wypiekami na twarzy śledzą kolejne pomysły bohatera.
Książka napisana jest prostym, ale bardzo plastycznym językiem, który idealnie oddaje dziecięcy sposób myślenia. To nie jest ugrzeczniona opowiastka z morałem – to żywy portret dzieciństwa, pełnego błędów, śmiechu i spontanicznych decyzji. Do tego dynamiczne, pełne ekspresji ilustracje dodają książce charakteru. Czułam się tak, jakbym oglądała ruchomy komiks – każda strona aż kipiała emocjami.

Vitello to nie tylko bohater, ale i lustro – dla wielu dzieci, które właśnie uczą się, że konsekwencje są realne, że nie wszystko można naprawić przeprosinami (choć czasem wystarczy szczera skrucha i uścisk mamy). Nie ma tu nachalnego moralizatorstwa, jest za to subtelna lekcja empatii i odpowiedzialności – podana z humorem, dystansem i ogromnym zrozumieniem dla dziecięcej natury.
Vitello rysuje samochód to książka, która nie tylko rozbawi, ale i poruszy – i choć opowiada o dzieciaku, który robi mnóstwo głupstw, to jest w tym wszystkim tak bardzo… ludzki. Dla mnie to był powrót do dzieciństwa, a dla młodszych czytelników – początek wielkiej przygody z literaturą. I jedno wiem na pewno: na tym tomie nie poprzestanę.


ZALETY KSIĄŻKI
- świetnie napisana, z wyczuciem dziecięcej perspektywy;
- pełna humoru, z niegrzecznym, ale bardzo trafnym językiem;
- dynamiczne, wyraziste ilustracje, które idealnie współgrają z tekstem;
- duża czcionka i krótkie rozdziały – idealna do samodzielnego czytania;
- autentyczna i szczera – bez moralizowania, ale z ważnym przesłaniem;
- bohater, z którym dzieci mogą się utożsamić, a dorośli… z sentymentem wspominać swoje psoty.


INFORMACJE O KSIĄŻCE
SERIA: Vitello
AUTOR: Kim Fupz Aakeson
TŁUMACZENIE: Joanna Gwizdalska-Mentel
ILUSTRACJE: Niels Bo Bojesen
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
LICZBA STRON: 26
ROK WYDANIA: 2025
KATEGORIA: dla dzieci
JĘZYK: polski
WIEK: 6+
SPRAWDŹ GDZIE KUPIĆ TĄ KSIĄŻKĘ W DOBREJ CENIE
Miłej lektury!
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść tego artykułu.
Za książkę dziękuję wydawnictwu
