Od zawsze lubiłam kreatywne zajęcia. Co roku robię własnoręcznie ozdoby na choinkę i teraz próbuję swoich sił w rysowaniu. Jednakże szukałam jeszcze czegoś innego i mój wybór padł na filcowanie na sucho. Widzę w tym ogromny potencjał i sposób na oderwanie myśli od pracy, tym bardziej, że moim jedynym postanowieniem na ten rok było właśnie skupienie się na sobie, odpoczynku i rozwijaniu pasji. Mam nadzieję, że mi wyjdzie 😀

Ale dziś, pozwól że opowiem Ci o mojej przygodzie z filcowaniem. Wszystko zaczęło się od wyboru zestawu startowego i mój wybór padł na uroczego lisa od Agny. Wyglądał na prostego dla totalnego laika w tym temacie i bardzo spodobała mi się dokładna instrukcja wykonania.

CO ZNAJDZIESZ W ZESTAWIE?

  • motek wełny,
  • gąbkę do filcowania,
  • 3 igły,
  • 2 koraliki (oczy),
  • dokładną instrukcję wykonania.

PIERWSZE PRÓBY

Muszę przyznać, że początkowo kompletnie nie wiedziałam jak się za to zabrać, pomimo dobrzej napisanej i sfotografowanej instrukcji. Nie byłam pewna, jak bardzo mam „dziobać” wełnę i jaką formę powinna przybrać. Nie mam tu na myśli kształtu jaki miałam uzyskać, a zbitość.

Jak możesz zauważyć, początkowo, dość mocno zbijałam wełnę, ale później zaczęłam robić to zdecydowanie lżej i lis zaczynał wyglądać znacznie lepiej. Co więcej, formowanie kształtów również było prostsze. Przy wbijaniu igły musiałam tylko uważać aby nie dziobnąć sobie w palec 😀

W zestawie znajdziesz dwa kawałki wełny. Jeden z nich ma zamienić się w tułów i głowę, a druga część ma być ogonem, który każdy lis ma pokaźny. Trochę się obawiałam połączenia obu kawałków w jedną rzeźbę, jednakże nie było to aż tak trudne. Wyzwaniem okazało się formowanie ogona w taki sposób aby wyglądał jak najbardziej naturalnie.

Gdy oba kawałki wełny były ze sobą połączone, należało zacząć kształtować głowę i pyszczek. O dżizas – ale to było trudne! Musiałam się sporo nakombinować, żeby uzyskać chociaż zbliżony kształt do tego, który Agna zawarła w instrukcji. Gdy jakoś udało mi się osiągnąć satysfakcjonujący efekt, okazało się, że najtrudniejsze dopiero przede mną – nadawanie kształtu uszom. Wyzwaniem okazało się formowanie tak małej rzeczy.

Niestety nie byłam w stanie zrobić tego w taki sposób jak radziła Agna, więc musiałam radzić sobie na tak zwanego czuja. Ucho wyszło – może nie tak idealne, ale przynajmniej wygląda jak ucho. Na tym etapie straciłam też drugą igłę i została mi tylko jedna.

Najdłużej zeszło mi z oczami. Jedno oko formowałam dobre 30 minut, ponieważ naprawdę ciężko robiło się taką małą kulkę. Z drugim okiem poszło mi szybciej, jednak nie byłam w stanie już ich doczepić do liska, bo ostatnia igła się złamała, gdy tylko spróbowałam przymocować jedno z oczu. Nie ukrywam, że lekko mnie to poirytowało i na jakiś czas, odpuściłam sobi filcowanie lisa. Po jakimś czasie, zamówiłam nową igłę i postanowiłam dokończyć tego uroczego lisa, ale znowu, gdy tylko spróbowałam dołożyć białą wełnę na ogon – igła się złamała. W tym momencie stwierdziłam, że szkoda mi już czasu i cierpliwości na tego rudego gagatka i może kiedyś go dokończę. Jeśli tak się stanie, zaktualizuję wpis 🙂

ZALETY

  • filcowanie na sucho jest bardzo odprężające i relaksujące (o ile nie złamiesz wszystkich igieł 😀 ),
  • świetnie przygotowana instrukcja (Agna nie tylko dokładnie opisuje co należy robić, ale załącza w niej również zdjęcia),
  • przystępne ceny zestawów jakie oferuje Agna,
  • ogromny wybór rzeźb do uficowania,
  • świetnie sprawdzi się w roli prezentu.

WRAŻENIA KOŃCOWE

Szczerze mówiąc, myślałam że filcowanie na sucho okaże się dużo prostsze. Pomimo dokładnej instrukcji, miejscami brakowało mi filmu instruktażowego żebym mogła dokładniej zobaczyć jak mocno „ubijać” wełnę i jak rzeźbić lisa. W ogóle, najlepiej byłoby filcować przy kimś, kto się na tym zna, np. podczas jakichś warsztatów.

Jednakże, robienie lisa sprawiło mi niesamowicie wiele frajdy i trochę frustracji pod koniec, zwłaszcza, że nie udało mi się go dokończyć. Złamałam 4 igły i najgorsze jest to, że nie wiem jak to się stało 😀 Mimo to, fajnie było zrobić coś własnoręcznie. Jestem świadoma tego, że obecny wygląd lisa nie jest idealny, ani jakoś bardzo zbliżony do tego, co widnieje na opakowaniu, ale mimo wszystko jestem z siebie zadowolona. Następnym razem wyjdzie mi lepiej! 😀 I kupię sobie więcej igieł! 😀

Trzymaj się ciepło!

Jeśli podoba Ci się to co robię

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.