Gdy dowiedziałam się, że Miłek pojawi się na świecie, to bardzo zależało mi na tym, aby wszystkie zabawki jakie będzie miał, były nowe. Najlepiej by już w ogóle było, gdyby wszystkie zabawki jakie znajdą się w naszym domu były drewniane i miały wiele edukacyjnych aspektów. No a potem przyszła rzeczywistość…

Żeby nie było, przez długi czas rzeczywiście kupowałam głównie nowe zabawki, zwłaszcza, że Miłek wszystko brał do buzi i lepiej czułam się ze świadomością, że jest on pierwszym posiadaczem konkretnych rzeczy. Gdy zamówiłam mu z Ikei kilka pluszaków do łóżeczka, to oczywiście najpierw je wyprałam, aby były bardziej sterylne.

Wraz z biegiem czasu, zaczęłam sobie uświadamiać, jak głupie były moje początkowe założenia. Dziecko nie musi mieć tylko mądrych zabawek – nic mu się nie stanie jeśli będzie się bawił kolejnym autkiem nawet jeśli jest z plastiku. Poza tym, przeczytałam sporo książek o tematyce ekologicznej i stwierdziłam, że jeśli mogę zrobić coś więcej aby zadbać o naszą planetę, to spróbuję. Szybko pojawił się również finansowy aspekt kupowania zabawek z drugiej ręki, ponieważ są one dużo tańsze niż ich nowiutkie odpowiedniki widoczne w sklepach. Tak więc na przestrzeniu kilku miesięcy te czynniki sprawiły, że zaczęłam kupować zabawki z drugiej ręki.

Żeby nie było – nie wszystko i nie zawsze, ale zanim coś kupię, to szukam używanego odpowiednika i jeśli nie uda mi się nic takiego znaleźć, to kupuję nowy produkt. Często też kupuję „na zapas” na promocjach, jeśli znajdę coś, co mam na liście rzeczy do kupienia w niższej cenie.

OD CZEGO SIĘ ZACZĘŁO?

Cała przygoda z używanymi zabawkami zaczęła się od klocków Duplo. Miłek dostał swój pierwszy zestaw gdzieś w okolicach roczku i bardzo je polubił. W sumie początkowo bardziej bawił się figurkami zwierząt niż klockami, ale mimo wszystko, klocki przypadły mu do gustu. Widząc jego radość, postanowiłam kupić kolejne zestaw, jednakże szybko okazało się, że ceny zestawów Duplo są dość wysokie. Zaczęłam wtedy szukać używanych zestawów. Przeglądałam ogłoszenia na OLX i na Allegro i to właśnie tam udało mi się kupić świetny zestaw z wywrotką, koparką, ludzikami i kilkoma klockami za 40 zł. Miłek dostał go pod choinkę i naprawdę podobał mu się ten prezent. Potem, udało mi się w lumpku kupić ogromny wór wypełnionymi oryginalnymi Duplo jak i ich podróbkami, które mimo wszystko do siebie pasują. Do tej pory kupuję mu głównie używane zestawy, bo po pierwsze dzięki temu, że są tańsze mogę kupić ich więcej (a jak dobrze wiesz, klocków nigdy dość), a po drugie nie widzę sensu przepłacać 🙂

Kolejnym zakupem był garaż ze zjeżdżalnią z Wadera. Udało mi się go znaleźć na OLX (za 20zł) gdy dostawa kosztowała 1zł. Muszę przyznać, że był to jeden z lepszych zakupów, bo Miłosz bawi się nim w sumie najczęściej ze wszystkich zabawek. Potrafi się sam zająć przez dłuższy czas, dzięki czemu mogę wypić ciepłą kawę 😀 W ogóle zaletą tego garażu jest to, że można go z łatwością rozłożyć na części i schować, a to sobie bardzo cenię, zwłaszcza, że mieszkamy w mieszkaniu i niekoniecznie znajdzie się u nas sporo wolnej przestrzeni na trzymanie zabawek.

Kupiłam kiedyś jeszcze jeden garaż, który jest mniejszy i zdecydowanie nie jest tak fajny jak ten z Wadera, ale Miłek również chętnie się nim bawi. Jest wyciągany awaryjnie, gdy wszystko to, co ma na widoku już mu się znudzi 😀

Zakupem, z którego jestem najabradziej dumna jest interaktywny domek Dumel, za który zapłaciłam 85zł (zamiast 200zł). Posiada on dwie wersje dźwiękowe – rymowanki oraz same dźwięki. Jego jedynym mankamentem był brak jednej z figurek, które powinny się docelowo znaleźć w zestawie. Jednakże w ogóle nie wpływa to na użytkowanie. Miłek przez dobre 2 miesiące zasypiał razem z tą zabawką 😀

Na OLXie udało mi się również kupić kilka zestawów drewnianych torów, które niekoniecznie chcą się ze sobą łączyć, ale po spiłowaniu zaczepów, wszystko śmiga jak nowe! Dzięki temu, Miłosz może tworzyć dłuuuuugaśne połączenia dla kilku pociągów, a dookoła ustawiać figurki drzew i krzewów. Koszt 2 zestawów to 40zł.

Często kupuję również na OLXie książki – nie tylko dla Miłka, ale również i dla siebie. Ostatnio z kolei szukałam drewnianej kuchni, ale z uwagi na gabaryty, większość ogłoszeń miała możliwość tylko odbioru osobistego. Tutaj akurat kupiłam nową, ale zabawki, którymi Miłosz się bawi (gotuje i przyrządza), pochodzą już w drugiej ręki. Ponadto, kiedyś udało mi się również kupić drewniany sorter, pluszaka Pana Brokuła, metalowe resoraki, duży motor od Wadera, straż pożarną (Miłosz je ubóstwia) oraz pierwsze puzzle (od Trefla).

NA CO UWAŻAĆ PRZY ZAKUPACH UŻYWANYCH ZABAWEK?

Kupowanie używanych zabawek, to naprawdę super sprawa, ale jest kilka aspektów, które trzeba wziąć pod uwagę, aby nie zostać nabitym w butelkę. Są to:ZA NISKIE CENY – one z pewnością powinny dać do myślenia. Oczywiście zdarzają się prawdziwe okazje, ale jeśli zabawka jest prawie idealna, a ceną odbiega od innych podobnych, to znaczy, że coś może być nie tak. Warto wtedy dopytać sprzedającego o możliwe wady, o których być może nie wspomniał w ogłoszeniu.

ZDJĘCIA PRODUKTOWE WZIĘTE Z INTERNETU – osobiście jestem zwolenniczką robienia własnych zdjęć przedmiotów, które sprzedaję i na takie też również ogłoszenia zwracam najczęściej uwagę. Jeśli trafię na zdjęcie produktowe, to po prostu zawsze piszę z prośbą o podesłanie kilku rzeczywistych zdjęć. W czasach kiedy każdy ma telefon z aparatem, nie powinno być to wielkim kłopotem.

OPISANE WADY – super, jeśli sprzedawca uczciwie informuje o wadach produktu, który sprzedaje. Warto jednak się zastanowić czy kupno takiego uszkodzonego produktu, nawet po niższej cenie Ci się opłaca. Zanim ostatecznie się zdecydujesz na zakup, sprawdź ile może Cię wynieść naprawa (no chyba, że nie zależy Ci na tym aby zabawka była sprawna).

RODZAJ PŁATNOŚCI – nigdy nie kupuję czegoś (online) poprzez zrobienie bezpośredniego przelewu na konto sprzedającego. Kupując na OLX czy na Vinted, zawsze proszę o dodanie przesyłki, ponieważ wtedy transakcja zostaje objęta pakietem ochronnym i dzięki temu mam pewność, że w razie niezgodności z opisem, mogę odzsykać swoje pieniądze.

CZEGO NIE WARTO KUPOWAĆ Z DRUGIEJ RĘKI?

Żeby nie było tak kolorowo i bajkowo, to teraz czas na garść ważnych informacji związanych z tym, jakich zabawek z drugiej ręki lepiej nie kupować. Sama już nie raz widziałam sporo takich ogłoszeń sprzedażowych, a wychodzę z założenia, że warto wiedzieć dlaczego trzeba czasem się dobrze zastanowić czy kupić daną zabawkę.

Sama nie kupuję:

PLUSZAKÓW – osobiście nie jestem zwolenniczką tych zabawek, bo są niepraktyczne, ale jeśli już polujesz na jakąś przytulankę, to warto wziąć pod uwagę to, z czego jest wykonana i czy można ją prać. Jeśli nadaje się do wyprania w pralce, to spokojnie możesz ją kupić. Jeśli nie, osobiście bym odpuściła. W lumpie kupiłam tylko jednego pluszaka – Pana Brokuła, ponieważ chciałam, żeby M. przestał zasypiać z prawdziwym brokułem z lodówki 😀

LALEK – jeśli masz możliwość zobaczyć lalkę na żywo zanim zdecydujesz się na zakup, to super. Możesz sprawdzić czy oczy się ruszają (w przypadku lalek-niemowląt), czy można ruszać nogami i rękami (barbie) lub czy włosy nie są skołtunione. Kupując przez internet, niekoniecznie jesteś w stanie to sprawdzić, jednakże warto zapytać sprzedającego o dokładniejsze podanie stanu lalek.

GRYZAKÓW I ZABAWEK DLA NIEMOWLAKA – uważam, że zabawki dla takich maluszków powinny być nowe i jak najabrdziej sterylne. Nigdy nie dałabym czegoś używanego takim małym dzieciom. Pierwszy rok życia jest związany z braniem do buzi pratycznie wszystkiego, dlatego też te zabawki dla noworodków, polecam kupować zawsze nowe 🙂

ZESTAWÓW KREATYWNYCH – to co teraz napiszę, nie będzie pewnie odkryciem Ameryki, ale zestatwy kreatywne zazwyczaj są jednorazowe i osobiście bym ich nie kupiła. Wymieszane kolory ciastoliny czy piasku, które powinny być rozdzielone itd, nie zachęcają do kupienia ich z drugiej ręki.

Sytuacja, gdy ktoś sprzedaje powyższe przedmioty, bo np. jego dziecko się tym nie interesuje (i był to nietrafiony prezent) albo ma już coś takiego i zabawka się zdublowała, jest jak nabardziej okej i wtedy warto kupić taką rzecz. Jednakże, gdy widać, że dany przedmiot był przez jakiś czas w użyciu, warto się wtedy dokładniej zastanowić nad zakupem.

GDZIE KUPOWAĆ?

Jeśli chodzi o mnie, to w szczególności upodobałam sobie dwa miejsca – lokalny lumpeks oraz OLX. W tym pierwszym kupuję zabawki raz na jakiś czas, jeśli coś szczególnego (i dobrym stanie) wpadnie mi w oko. Zakupy w second-handzie są zawsze swego rodzaju niewiadomą i wszystko zależy od dostawy w danym tygodniu. Dotychczas udało mi się tam kupić małe metalowe samochodziki, Pana Brokuła, ogromny wór klocków Duplo, a nawet grę Domek! 😀

Jeśli chodzi o OLX, to lubię ten portal za tanią dostawę (zwłaszcza do paczkomatu) i płatności przechodzące przez OLX, które dają mi swego rodzaju zabezpieczenie. Zawsze mogę liczyć na pomoc w sytuacji gdy otrzymany towar nie jest zgodny z opisem w ogłoszeniu. W tym momencie jest to moje ulubione miejsce do sprzedawania i kupowania, bo mogę znaleźć tam dosłownie wszystko i to w bardzo atrakcyjnych cenach.

Kolejnym miejscem jest Vinted, jednakże nie zaglądam tam za często, ponieważ do kosztów dostawy, zawsze naliczane jest ubezpieczenie. Super, że Vinted dba w ten sposób o kupujących, jednakże powoduje to znaczny wzrost kosztów dostawy i czasem po prostu nie opłaca mi się tam kupować.

Ostatnim miejscem na jakim często udaje mi się znaleźć jakieś fajne zabawki w niskich cenach jest Allegro. Wyszukiwanie zajmuje mi zdecydowanie więcej czasu, jednakże jeśli szukam czegoś konkretnego, to zaglądam też tam.


DLACZEGO WARTO KUPOWAĆ ZABAWKI Z DRUGIEJ RĘKI?

Jeśli jeszcze zastanawiasz się nad kupowaniem używanych zabawek, to poniżej wypisałam dla Ciebie zalety i korzyści płynące z takiego podejścia:

  • używane zabawki są znacznie tańsze niż nowe,
  • kupując zabawki z drugiej ręki, możesz pozwolić sobie na kupienie większej ilości zabawek lub odłożenia jakiejś dodatkowej kwoty na konto dziecka,
  • używane zabawki są tak samo fajne jak te nowe,
  • kupowanie zabawek z drugiej ręki wiąże się z poszukiwaniem i „polowaniem” na wymarzone rzeczy, o których marzy dziecko,
  • decydując się na kupno używanych zabawek, dajemy im drugie życie, przez co je również znacznie wydłużamy, a to jest bardzo przydatne dla naszej planety,
  • kupowanie rzeczy z drugiego obiegu może okazać się świetną nauką dla nowych pokoleń i tylko dzięki temu jesteśmy w stanie wychować świadomych konsumentów, dla których metka i nowy karton nie jest tak istotny jak przydatność konkretnej rzeczy,
  • odkupując zabawkę od innej osoby, niejako przyczyniamy się również do tego, aby inne dziecko mogło zyskać nową rzecz np. bardziej adekwatną do wieku.

Słowem zakończenia, nie mam problemu z nowymi zabawkami – takie również kupuję, jednakże znacznie rzadziej niż używane. Jeśli mam do wyboru nową rzecz za dajmy na to 200zł i identyczną, tylko używaną za 100/120zł, to zdecyduję się na tą drugą opcję.

Bardzo mi zależy na tym, aby nauczyć Miłosza rozsądnego i świadomego kupowania rzeczy oraz wydawania pieniędzy. Co więcej, chciałabym aby wiedział, że rzeczy z drugiej ręki, są tak samo jakościowe jak te nowe. Na koniec tylko dopiszę, że w sytuacji gdy miałabym kupić mu tylko jedną rzecz (o której nie marzy lub się tym nie interesuje), to wolę poświęcić czas i poszukać mu kilku mniejszych używanych zabwek, które są zgodne z tym, co aktualnie lubi.

Jestem bardzo ciekawa jakie Ty masz podejście do zabawek z drugiej ręki. Podziel się nim w komentarzu! 🙂

A póki co, trzymaj się ciepło!

ZDJĘCIE GŁÓWNE: https://bit.ly/2WRITbi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *