Gdy byłam w ciąży, to obiecałam sobie, że kiedy Miłosz się urodzi i trochę podrośnie, to będziemy się bardzo kreatywnie bawić, a ja będę wyluzowaną mamą. O ile kreatywne zabawy nam względnie wychodzą, tak nad moim wyluzowaniem muszę jeszcze popracować 😀 No cóż, zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością bywa niekiedy bolesne 😀

Ale do brzegu! Jakieś 2 lata temu zobaczyłam na instagramie białą tacę do zabaw sensorycznych, którą dzieci uwielbiają się bawić. Początkowo nie rozumiałam dlaczego jest to taki wychwalany hit, bez którego wiele mam nie wyobraża sobie życia. Ot, przecież to zwykła tacka? Można do zabaw wykorzystać pierwszą lepszą miskę z kuchni czy plastikowe pudełko. Co więc ma w sobie ta taca?

Wraz ze zbliżającym się terminem porodu, moje myśli skupiały się już na ważniejszych rzeczach niż tacka, ale gdy Miłosz zaczął chodzić (w okolicach roku), mózg przypomniał mi tą białą tacę, a w mojej głowie miałam już wiele pomysłów do czego ją wykorzystać. Swoją drogą, to niesamowite, jak bardzo zmienia się myślenie oraz postrzeganie gdy dziecko rośnie 😀 No dobra, ale nie odbiegajmy od tematu. Biała taca z dnia na dzień zaprzątała moje myśli coraz bardziej i pewnego dnia, nie mogłam już jej wywalić z głowy więc zaczęłam przeszukiwać internety aby ją znaleźć. Na moje szczęście poszukiwania nie trwały jakoś wybitnie długo, ponieważ mój wymarzony produkt znalazłam w Świecie Tygrysa. Odetchnęłam z ulgą, że wiem gdzie tego szukać, gdy będę mieć ochotę żeby ją kupić. Chęć zakupu pojawiła się trochę później, ale wtedy biała taca była wyprzedana i czekałam aż ponownie będzie dostępna w sklepie. Po jakimś czasie, ponownie sprawdziłam asortyment i okazało się, że taca wróciła, a ja zmotywowana zapowiadanymi opadami śniegu (w kwietniu) i wizją spędzenia najbliższych dni w domu, postanowiłam w końcu ją kupić.

Do tacy postanowiłam dorzucić zestaw z kulkami hydrożelowymi, aby zachęcić Miłka do zabaw z nią i mieć coś na początek naszej sensorycznej zabawy. Spodziewałam się, że kulki mu się spodobają, ale nie wiedziałam, że okażą się aż takim hitem, że nie będę mogła oderwać go od jeziorka! 😀

CO KRYJE ZESTAW?

No dobra, ale przejdźmy do tego co dokładnie znalazło się w tym zestawie:

  • mała buteleczka z hydrożelowymi kuleczki w kolorze niebieskim i białym,
  • garść szarych kamyczków,
  • 5 plastikowych kaczuszek. 

PRZYGOTOWANIE KULEK

Żeby móc cieszyć się zabawą, trzeba wcześniej dać kulkom czas aby wyrosły. Osobiście zdecydowałam się wykorzystać połowę opakowania i aby nie wykorzystywać wielu pojemników, postanowiłam wychodować kulki bezpośrednio w tacy. Wzięliśmy się za to z Miłoszem z samego rana, żeby móc na bieżąco obserwować jak kulki zwiększają swój rozmiar.

Na bieżąco fotografowałam ich wzrost, czego efekty możesz zobaczyć na poniższych zdjęciach:

Jako mama z pierwszego dziecka, nie przewidziałam tego, że Miłosz może chcieć bawić się kulkami praktycznie od razu, gdy tylko urosły, czyli po jakichś 15 minutach. Muszę przyznać, że musiałam się nieźle nakombinować aby odwrócić jego uwagę i dać im więcej czasu do wyrośnięcia. Po godzinie, niestety nie było tak łatwo i kolorowo, ponieważ Miłek stwierdził, że dłużej nie może czekać i to czas na zabawę 😀 Cóż więc mogłam zrobić? Rozpocząć zabawę i zapoznanie z kulkami.

Początkowo, bawiliśmy się kulkami, które pływają w ciepłej wodzie i Miłosz puszczał kaczki po swoim jeziorku. Jednakże, ciekawsze dla niego okazało się łapanie pojedynczych kuleczek i kładzenie ich na mojej dłoni.

Zabawę zakończyliśmy, gdy woda zrobiła się chłodna – nie obyło się bez smuteczków, ale Miłek zasnął i po jego drzemce mogliśmy kontynuować dalszą zabawę. Po tym czasie, kulki też urosły do swojego maksymalnego rozmiaru, więc mogłam wylać wodę z tacy i wykorzystać do zabawy tylko kulki. Miłosz był zachwycony dotykaniem kulek, które okazały się całkiem miłe w dotyku – lekko wilgotne i sprężyste. Największą atrakcją ponownie było chwytanie pojedynczych sztuk i kładzenie na mojej dłoni.

Kamyczki również okazały się ciekawym elementem, ponieważ Miłek bardzo lubi je zbierać na spacerze. Trochę mu przeszkadzały w jeziorku, dlatego szybko je wybrał i kazał odłożyć 😀 Kaczki zostały przez niego zaakceptowane, jednakże po dłuższej zabawie, również i one musiały opuścić jezioro 😀

ZALETY ZESTAWU:

  • przede wszystkim, kuleczki są nietoksyczne,
  • kaczuszki są w całości plastikowe i nie mają żadnych dziur od spodu, więc nie musisz się obawiać tego, że w środku zaczną gromadzić się bakterie,
  • kuleczki naprawdę ciężko jest rozgnieść i na potrzeby zdjęcia w poniższej galerii musiałam się bardzo postarać 😀
  • estetyka zapakowania,
  • uniwersalność i możliwość dodawania innych elementów, według własnego zapotrzebowania i pomysłu (szukanie muszelek czy guzików),
  • w zestawie znajduje się bardzo duża ilość kuleczek i spokojnie można ją rozdzielić na dwie porcje,
  • kuleczki można bez obaw przechowywać w butelce lub woreczku strunowym, a wtedy posłużą dłużej,
  • dzięki swojemu mniejszemu rozmiarowi są również bardziej skaczące niż ich większe odpowiedniki i dzięki temu tak szybko się nie psują.

ZAKOŃCZENIE ZABAWY Z KULECZKAMI

Musisz pamiętać o tym aby na zakończenie zabawy przemyć kulki pod bieżącą wodą, dać im chwilę na odcięknięcie i wtedy bez obaw możesz przełożyć je do butelki lub worka strunowego. Gdy ponownie będziesz chciał je wykorzystać, również je najpierw przelej bieżącą wodą – wtedy dłużej będą świeże, a Ty i Twoje dziecko będziecie się nimi mogli dłużej cieszyć.

PAMIĘTAJ!

Jako, że kuleczki są małe i wyglądają bardzo zachęcająco, to pamiętaj o tym, aby nie zostawiać małego dziecka z nimi sami. Pomimo tego, że nie są toksyczne, maluch może zechcieć ich spróbować 🙂 Zestaw ten jest przeznaczony co prawda dla dzieci powyżej 3. roku życia, ale jak widzisz, sama bawiłam się nim z moim 1,5 rocznym synkiem, któremu kuleczki hydrożelowe bardzo się spodobały 🙂

Od siebie bardzo polecam, bo to bardzo uroczy zestaw, który potrafi wciągnąć malucha na długi czas i zajmie dziecko, gdy w domu zaczyna wiać nudą 🙂 Z pewnością jeszcze niejednokrotnie podzielę się z Tobą pomysłami jak jeszcze wykorzystać kulki oraz moją wymarzoną białą tacę, ale to będzie za jakiś czas 🙂

Trzymaj się ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *