Kobiety w XXI wieku. Jesteśmy wyzwolone, samodzielne, ale i przemęczone i… kapryśne. Żywot kobiet zmienił się diametralnie na przestrzeni lat. Z biernych społecznie gospodyń domowych stałyśmy się managerkami, politykami, często samotnymi głowami rodzin. Mamy wpływ nie tylko na siebie, ale i na zmieniający się świat. Większy niż kiedykolwiek wcześniej.

Zdajemy sobie sprawę, jak ważna jest ekologiczna postawa i wpajanie jej swoim dzieciom. Zdajemy sobie sprawę, jak ważna jest zbilansowana dieta i ruch, aby zachować zdrowie i omijać problem otyłości z daleka. Coraz częściej zdajemy też sobie sprawę z tego, że… tego wszystkiego same nie “ogarniamy”.

Kobieta w miejskiej dżungli

Mamy dużo możliwości, ale i ogrom obowiązków, przez co każda z nas regularnie wpada w poczucie, że w tym ciągłym biegu lata jak chomik w karuzeli. Praca, dzieci, przedszkole, zdalne nauczenie, a więc i bycie półetatowym nauczycielem dla swoich pociech, zakupy, gotowanie, wizyta u ginekologa i masa innych codziennych spraw. Gdziekolwiek jedziesz, wszędzie te makabryczne korki. Masz czasem ochotę wykrzyczeć: ratunku! Gdzie ja jestem? Aby stawić czoła wszystkim wyzwaniom, potrzebny jest ogrom czasu.

Za każdym razem słysząc, że niepotrzebnie jestem perfekcjonistką i utrudnia mi to życie, że zwyczajnie mam wiele rzeczy odpuścić, krem pulsuje mi w żyłach. Jak mam niby wybrać co jest ważniejsze: zdrowie, edukacja dzieci czy praca zawodowa? A może odpuścić pracę i żyć na granicy biedy, aby zachować czas? Jak miałabym spać spokojnie wiedząc, jak wiele spraw zaniedbałam?

Czas na zmiany

Przyznaję, że gdy pierwszy raz usłyszałam o rowerze elektrycznym, pomyślałam: ale fanaberia, modny gadżet, a zamiast spalania kalorii będę się „bujać” bez wysiłku po mieście. Boże, nieprawdopodobne wręcz, że oceniłam tak pojazd, który odmienił moje życie i zmienił całkowicie sposób myślenia! Od kiedy przemieszczam się po Poznaniu rowerem elektrycznym, miesięcznie pozostaje mi mnóstwo dodatkowych pieniędzy, których nie wyrzucam na tankowanie auta.

Co prawda w okresie zimowym bywało, że samochodem pojeździliśmy trochę więcej, ale dzięki oszczędnościom wiosna/lato/jesień 2020 właśnie remontuję sobie łazienkę. Pomimo pandemii, cała rodzina utrzymała swoją wagę, ponieważ wciąż się ruszamy mamy znakomitą kondycję, a dzieciaki masę frajdy, bo w końcu nie muszą wciąż zawracać rowerami w stronę rodziców idących pieszo. Staliśmy się aktywną, zadbaną rodziną z dodatkowymi oszczędnościami, których się w ogóle nie spodziewaliśmy! Dla mnie jednak czymś cudownym jest fakt, że jestem…

…zawsze na czas.

Nie stoję już w korkach. Nie wyjeżdżam już z wąskich parkingów i nie płacę za nie. Nie płacę też mandatów za złe parkowanie, naliczane omyłkowo, bo kontroler źle wprowadził moje tablice rejestracyjne do moBiletu (tak! Nawet takie „cuda” się zdarzają!). Nie błądzę skręcając nie w ten zjazd, a następnie okrążając pół miasta, którego w tej chwili połowa jest w remoncie. Należę do tego typu kobiet, której telefon i klucze kochają zapadać się głęboko w torebce. Od kiedy jeżdżę rowerem, zamiast torebki posiadam czarny, elegancko skórzany plecak Kazara z masą kieszonek. Odkryłam też, że wygodne buty też mogą być super eleganckie, a nawet znakomicie czuję się w adidasach w połączeniu z garniturem służbowym i ta owiana sławą sportowa elegancja jest nie tylko modna, ale i praktyczna. Nie pocę się, bo gdy tylko odczuwam zbytnie zmęczenie, uruchamiam napęd, a rower jedzie za mnie. Przesiadka ze samochodu na mojego elektryka spowodowała, że jestem…

…zawsze “na czasie”.

Długo szukałam roweru elektrycznego wpasowującego się w mój biznesowy “look” na co dzień, ale też na tyle uniwersalnego, aby w weekend przywdziać dres i pojeździć wokół jeziora. Mój TŻ z kolei, jak to facet, skoncentrował się na parametrach technicznych i osiągach, chcieliśmy też, żeby marka była godna zaufania, zapewniająca odpowiednią gwarancję i opiekę posprzedażową. Nie spodziewaliśmy się jednak, że obojgu nam przypasuje ten sam rower!

Nasz wybór padł na miejski rower elektryczny Muvike City. Rama okazała się idealna zarówno dla mojego wzrostu i sylwetki, jak i męża. Jadąc jesteśmy zupełnie wyprostowani, bo geometria ramy dopełniona jest o wysokoosadzoną kierownicę z wygodnym gięciem i regulowanym wspornikiem. Design naszego ukochanego City pasuje zarówno do sportowego stylu, dresu i adidasów, jak i wizytowej marynarki i półbutów. Czerń ramy jest matowa, bardzo klasyczna. Poza tym mam słabość do stylu retro, a Muvike City taki właśnie trochę jest, że pomimo nowoczesnych akcentów jego wygląd jest mocno sentymentalny, taki z “z duszą”. Unikalny i nie zamieniłabym na żaden inny na świecie.

Możesz wszystko, a niczego nie musisz

Gdy o naszych zakupowych planach poinformowałam przyjaciółkę, pierwsze co usłyszałam brzmiało: „Już cię widzę, jak pedałujesz przez miasto 12 kilometrów do pracy… wiesz, jak Ci będzie niewygodnie, zrezygnujesz z tego po tygodniu!” Właśnie, ta wygoda… My, kobiety, chcemy zawsze i wszędzie wygody, komfortu. Nowoczesne rowery to na szczęście nie składane kozy, jak w dawnych czasach. Nasz Muvike City ma superkomfortowe siodło, skórzane, mega wygodne uchwyty. Jazda ma nam sprawiać przyjemność, a nie być utrapieniem. A gdy naprawdę nie masz ochoty wykonać nawet jednego ruchu, wsiadasz na rower, wciskasz manetkę gazu i traktujesz swój rower elektryczny jak najlepszy skuter. Rower nie mężczyzna, nie poczuje się urażony.

Kobitki, porzućcie negatywne myślenie! Przestańcie sobie wmawiać, że rower na cod dzień nie jest dla Was. To nie jest tak, że sport jest domeną jedynie wygimnastykowanych fit amatorów zdrowego stylu życia z kondycją jak Iniemamocni. Czy to kontuzja, czy ciąża, czy problemy zdrowotne, na czystym lenistwie skończywszy – nieważne, co odebrało Wam idealną formę, możecie do niej wrócić, bo rower elektryczny pozwali jeździć przy minimalnym wysiłku (lub większym, to Wy decydujecie, na ile napęd ma Wam pomagać, a ile chcecie sobie dać w tyłek). Jazda pod górkę, czy też długi dystans na rowerze elektrycznym nie stanowią problemu. Jedziemy tyle, ile mamy sił, ale jeśli już z nich opadamy, po prostu napęd elektryczny pomaga nam jechać dalej. Po kilku miesiącach same zauważycie, jak zmieniła się Wasza sylwetka. Moja ciotka, istny obieżyświat, często mawiała “chcący szuka sposobu, a niechcący powodu”. Nie patrzcie więc na ograniczenia, a na możliwości. Skupcie się na tym, co można, a nie czego nie można. Rower elektryczny zmieni we Waszym życiu prawdopodobnie bardzo wiele, tak jak zmienił i w moim.

Nowa rzeczywistość, nowe standardy

Nasze Muvike City są przede wszystkim lekkie – waga roweru to jedyne 24 kg i wszystkie wiemy, jak ogromna to zaleta. Ową lekkość City uzyskał dzięki ultralekkiej, aluminiowej, nierdzewiejącej ramie oraz najwyższej klasy, lekkiej baterii long life Samsunga. Ładowanie trwa do 3 godzin, a po tym czasie można przejechać na rowerze do 75km. Muvike City wyposażony jest w pełne błotniki, dzięki czemu nasze nogawki i ukochane buty pozostają czyste nawet po przejażdżce w niezbyt dobrej pogodzie. Do tego bardzo fajny, pojemny bagażnik, znakomicie rekompensujący mi przesiadkę z dużej torby na zgrabny plecaczek. Co jeszcze warto napisać o rowerze – silnik jest również markowy i musimy przyznać, bardzo mocny, zamontowany jest w tylnej piaście. Ponieważ bateria i silnik znajdują się w piastach roweru tylnej i przedniej, środek ciężkości jest maksymalnie obniżony, i wiem tyle, że dzięki temu jeździ się lekko bez uczucia obciążenia z którejś strony roweru.

Nie mamy problemu ani z jazdą po nierównym terenie ani podczas silnego wiatru, tak więc zarówno opony, sternik, jak i hydrauliczne amortyzatory naprawdę dają radę, nawet po błocie jeździ się bez większego stresu. TŻ był pod wrażeniem, że w tak atrakcyjnej cenie roweru producent wyposażył City w świetne 7-biegowe przerzutki Shimano oraz jedne z najlepszych na rynku hamulce tarczowe ze specjalnym systemem czujników elektronicznych, dzięki którym po naciśnięciu klamki hamulca silnik przestaje działać natychmiast. Na bezpieczeństwo wpływa też bardzo dobre oświetlenie, doceniam zwłaszcza przy dojeździe na swoje słabiutko doświetlone osiedle.

Przeczytaj również: Rower ze wspomaganiem elektrycznym – Poradnik

Nie “kiedyś”. Przyszłość rodzi się teraz.

Wiem, że czasem łatwiej powiedzieć, niż zrobić. “W przyszłości schudnę”, „w przyszłości uzbieram kasę”, w przyszłości zrobię to i owo. Może w Nowym Roku, albo na wakacje, albo kiedyś. Pamiętajmy jednak kobitki, że przyszłość nie nadejdzie kiedyś tam i na pewno sama z siebie nie stanie się lepsza. Przyszłość rodzi się teraz. Jest to hasło firmy Muvike i właśnie ono zwróciło moją uwagę na ich ofertę. Genialne, prawdziwe twierdzenie. Bo zawsze najlepszym momentem na zmiany jest właśnie teraz. Moje życie stało się łatwiejsze odkąd to rower elektryczny gra w nim pierwsze skrzypce, a nie samochód. Moje ciało dzięki niemu wygląda dużo lepiej. Lepiej także się czuję. Moje dzieci są „fit” i „eko” w całkowicie naturalny sposób, dzięki codziennemu ruchowi. Jestem dumna z nich. Jestem dumna z siebie. Mój TŻ też jest ze mnie dumny, choć tego nie powie wprost. Miniony rok był trudny ze względu na pandemię i obostrzenia, to jednak mam wrażenie, że był to całkiem dobry rok. I to uczucie niech pozostanie ze mną na zawsze.

*** wpis sponsorowany ***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *