Uwielbiam czytać. W sumie zawsze to uwielbiałam i w dzieciństwie pochłaniałam jedną książkę za drugą. Później, wraz z wiekiem, zaczynało mi brakować czasu na czytanie czegokolwiek oprócz lektur.

Na studiach wcale się to nie zmieniło i z każdym kolejnym rokiem uświadamiałam sobie, że bardzo mi tego brakuje i muszę znaleźć więcej czasu. W 2018 postanowiłam wziąć się za czytanie książek, które pozowolą udoskonalić mój nauczycielski warsztat i zaczęłam się nimi dzielić na fanpejdżu. Szło mi różnie, lepiej w okresie wakacyjnym, a później, gdy zaczął się rok szkolny musiałam trochę przystopować. Z takich nauczycielskich książek, udało mi się wtedy przeczytać 5 pozycji. Jeśli chciałbyś się dowiedzieć co to za książki to zapraszam TUTAJ.

Aby się jeszcze bardziej zmotywować w 2019 roku, stwierdziłam, że będę wyznaczała sobie małe i miesięczne książkowe cele. Przez pierwsze miesiące szło mi całkiem nieźle, ale później pod koniec lutego okazało się, że w moim życiu w tym roku nastąpi wiele zmian. Od zmiany miejsca zamieszkania i remotu, po zostanie mamą. Jak sam rozumiesz, wiosna była dla mnie dość „trudna” pod względem czytelniczym, ponieważ kompletnie nie miałam głowy do czytania.

Mimo wszystko stwierdziłam, że spróbuję czytać minimum 2 książki w miesiącu, bo później mogę nie mieć tyle czasu ile mam teraz. W tym momencie pozwól, że krótko podsumuję swój książkowy rok:

  • PRZECZYTANE KSIĄŻKI: 22
  • PRZECZYTANE STRONY: 7805
  • NAPISANE RECENZJE NA BLOGU: 6

Poniżej zrobiłam miesięczną rozpiskę nauczycielksich książek. Znajdziesz też tam linki do poszczególnych recenzji, które możesz przeczytać na blogu. Ogólnie to nie są wszystkie książki, które udało mi się przeczytać, ale w tym wpisie chciałam skupić tylko na tych rozwojowych. Mamowych w to nie wliczam 😀

STYCZEŃ

W styczniu wybrałam sobie do przeczytania 3,5 książki. Skąd się wzięła ta połowa? Już tłumaczę. Zaczęłam czytać „12 zasad skutecznej edukacji”, ale czytam ją po kilka rozdziałów, więc pojawi się ona w liście miesiąca, w którym ją skończę.

Rok postanowiłam zacząć przyjemnie od przypomnienia sobie ulubionych książek z dzieciństwa – serii o przygodach młodego czarodzieja – Harrego Pottera. Gdy ją zaczynałam, nie spodziewałam się, że zainspiruje mnie ona do stworzenia bardzo lubianej przez Czytelników serii 😀 Jeśli chciałbyś się zapoznać z „Poradnikiem dla nauczyciela prosto z Hogwratu” to zapraszam TUTAJ 🙂

Poniżej lista książek, które przeczytałam:

  1. Harry Potter i Kamień Filozoficzny – J.K. Rowling
  2. Fantastic Beasts and How to Find Them – J.K. Rowling
  3. Uczyć (się) z pasją – Pernille Ripp (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)

LUTY

Na luty zaplanowałam sobie 2 dość krótkie książki i dokończenie Komnaty Tajemnic. Tej jednej krótkiej nie udało mi się przeczytać, ponieważ nie miałam głowy do książek stricte rozwojowych, ale zamiast tego udało mi się przeczytać moją ulubioną trzecią część przygód Harrego. Powiedzmy, że ogólny rozrachunek wyszedł raczej na plus 🙂

  1. Harry Potter i Komnata Tajemnic – J.K. Rowling
  2. Unf*ck Yourself! – Gary John Bishop (Z tą książką poradziłam sobie całkiem szybko i muszę przyznać, że nie była dla mnie jakoś szczególnie odkrywcza. Jednakże, po przeczytaniu jej, jakoś łatwiej było mi się zabrać za wszystkie odkładane na później rzeczy 😀 Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że daje motywacyjnego kopa! Jeśli czegoś takiego szukasz, to ta książka jest dla Ciebie 🙂 Jak dla mnie autor trochę za bardzo krzyczy i za bardzo chce, ale tak jak wspominałam wcześniej, jest to kwestia gustu. Książka typowo coachingowa.
  3. Harry Potter i Więzień Azkabanu – J.K. Rowling

MARZEC

Marzec nie był takim super kolorowym miesiącem, w którym miałabym sporo czasu na czytanie i książki. Przeprowadziliśmy się do innego miasta i mieliśmy na głowie remont, który miał potrwać maksymalnie miesiąc, ale wiesz jak to jest z remontami. Przeciągnął się na kolejny miesiąc 😀 Większość wolnego czasu spędzaliśmy właśnie na „budowie” i musiałam również trochę odpocząć ze względu na Małego. Jak sam możesz się domyślić, nie poszalałam książkowo, ale w tym miesiącu udało mi się jednak przeczytać dwie pozycje, które możesz zobaczyć poniżej:

  1. Co z tą szkołą? – Joachim Bauer (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)
  2. Harry Potter i Czara Ognia – J. K. Rowling

KWIECIEŃ

W tym miesiącu się nie popisałam, ponieważ kończyliśmy remont mieszkania i ostatecznie się do niego wprowadzaliśmy. Niestety nie udało mi się przeczytać ŻADNEJ książki i jest mi strasznie wstyd się do tego przyznawać. Planowałam chociaż przeczytać piątą część przygód młodego czarodzieja, ale niestety w tym miesiącu brakło czasu, chęci i sił na cokolwiek.

MAJ

Trochę odżyłam czytelniczo w tym miesiącu, ponieważ w ciągu niecałych 10 dni, przeczytałam najobszerniejszą książkę w tym roku – Zakon Feniksa. Mój rekord czytania tej lektury, to dwa dni, ale było to na wakacjach gdy byłam w liceum i mogłam poświęcić cały dzień na czytanie z przerwą jedynie na siusiu i coś do jedzenia. Teraz nie było tak łatwo 😀 Drugą książkę, duuuuuużo krótszą czytałam aż do końca maja, a spowodowane było to okropną pogodą i tym, że chciałam z niej wyciągnąć jak najwięcej.

  1. Harry Potter i Zakon Feniksa – J. K. Rowling
  2. Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia – Malwina Huńczak – słowo, które idealnie opisuje tą książkę to łagodność. Idealnie też podsumowuje wszystko to, co autorka w niej zawarła, a dodatkowo oddaje stan umysłu, który się osiąga zarówno w trakcie lektury jak i po jej przeczytaniu. Warte podkreślenia jest też wszystkim chyba znane stwierdzenie, że zmiany musimy zacząć od siebie, a dopiero później można wymagać zmian od innych. W tej książce jest to ukazane w prosty sposób i taki wniosek udało mi się wysunąć w trakcie czytania. Ponadto, dla spokoju ducha, trzeba dać sobie prawo do popełnienia błędu, który jest czymś całkowicie ludzkim i normalnym. Nie można ich uniknąć, więc po co się nimi frustrować? 🙂 Więcej o książce napiszę już niedługo, obiecuję. Także spodziewajcie się jej recenzji! 🙂

CZERWIEC

W tym miesiącu zdecydowanie miałam więcej ochoty na czytanie i z zaplanowanymi na czerwiec książkami, uporałam się dość szybko. W sumie myślałam, że uda mi się dokończyć jeszcze jedną książkę, ale przygotowania do trzeciej edycji EduWeeka (KLIK), pochłonęły więcej czasu niż pierwotnie zakładałam. W tym miesiącu też postanowiłam się odważyć i poopowiadać o przeczytanych książkach na InstaStories. Spokojnie, zapisałam te relacje, więc jak masz ochotę, możesz je nadrobić na moim profilu (KLIK).

  • Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały – Adele Faber, Elaine Mazlish – jest to najkrótsza książka tych autorek, która powiela treści z niebieskiej „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały”. Jak sam tytuł wskazuje, ta odnosi się do nastolatków i w książce możesz znaleźć wiele scenek, które pokazują sytuacje z jakimi mierzą się nastolatkowie i ich rodzice. Książka jest napisana lekko i bardzo przyjemnie się ją czyta. Narracja prowadzona jest w taki sposób, że ma się wrażenie, że przebywasz razem z uczestnikami warsztatów opisanymi w książce. Pod koniec każdego rozdziału znajduje się podsumowanie metod, które sprawdzą się podczas rozwiązywania danej trudności. Reasumując, bardzo przyjemnie było wrócić do tej książki, ponieważ bardzo odpowiada mi styl i partnerskie relacje pomiędzy rodzicami, a ich dziećmi.
  • History of Britain – Kings and Queens – Ruth Brocklehurst, Emiy Bone, Kate Davies, Hazel Maskell & James Maclaine – genialna książka dla fanów historii brytyjskiej. Przyjemnie sią ją czyta, wszystkie wydarzenia wyjaśnione są przystępy sposób, tak, że śmiało można ją wykorzystać nawet na lekcjach kulturowych. Książka podzielona jest na 10 rozdziałów, z czego większość z nich dotyczy opisu poszczególnych dynastii zasiadających na tronach Anglii lub Szkocji. Miłym zaskoczeniem było to, że losy Szkocji są tak fajnie opisane i często splecione ze historią Anglii. Wyjaśniona zostaje również kwestia tego, dlaczego następcy władców, dostają tytuł Prince of Wales. Ogólnie bardzo polecam, książka jest przepięknie wydana i zawiera wiele fanatystycznych ilustracji! 🙂
  • Harry Potter i Książe Półkrwi – J.K. Rowling

LIPIEC

Lipiec był dla mnie dość łaskawy jeśli chodzi o czytanie, ponieważ udało mi się przeczytać wszystkie książki, które zaplanowałam sobie na ten miesiąc, a nawet zaczęłam czytać czwartą! W tym miesiącu jednak nie miałam aż tyle wolnego czasu ile bym chciała, ponieważ przygotowywałam się do wystąpienia na zlocie anglistów, a także zmienialiśmy z Mężem stronę. Jednakże, udało się osiągnąć książkowy cel, a to jest przecież najważniejsze! 🙂

  • 12 zasad skutecznej edukacji – Przemysław Bąbel i Marzena Wiśniak – Ogólnie jest to książka, którą czyta się bardzo przyjemnie i jest napisana w przystępny i przyjzny czytelnikowi sposób. Zawiera wiele przydatnych pomysłów i porad, które możesz wprowadzić w życie praktycznie od razu. Ponadto, autorzy zadbali o to, aby większość informacji, które się w niej znajdują, były poparte badaniami psychologicznymi, co akurat jest bardzo wielkim plusem. Jedną rzeczą, która rzuciła mi się na myśl w trakcie lektury i już po przeczytaniu, to to, że książka może wydać się bardzo oczywista dla kogoś, kto już jest starym wyjadaczem w nauczycielskiej branży. Aczkolwiek myślę, że nawet osoba z wieloletnim doświadczeniem znajdzie w niej coś, co może ją zaskoczyć 🙂
  • Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały? – Joanna Faber i Julie King (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)
  • Harry Potter i Insygnia Śmierci – J.K. Rowling

SIERPIEŃ

W tym miesiącu, zdecydowałam się na lekturę tylko dwóch książek. Byłam wtedy na etapie nagrywania nowych odcinków podctastów, redagowania wyzwaniowego ebooka i ogólnie przygotowywania bloga na nowy rok szkolny. Dlatego też, miałam mniej czasu na czytanie, ale mimo wszystko chciałam jednak wywiązać się z mojego czytelniczego postanowienia. Poniżej możesz zobaczyć co takiego udało mi się „odhaczyć” z mojej listy książek na 2019 rok.

  • Outside the box. Jak myśleć i działać kreatywnie – Aneta Chybicka (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)
  • NIE z miłości – Jesper Juul – długo przymierzałam się do zakupu tej książeczki (celowo użyłam tutaj zdrobnienia, ponieważ, ta pozycja ma tylko 97 stron!), ale w końcu nadszedł jej czas. Czytało się ją równie przyjemnie co i szybko. W sumie nawet nie zauważyłam, kiedy doszłam do ostatnich stron. Książka jest raczej poradnikiem dla rodziców, ale i pedagodzy znajdą w niej coś dla siebie. Juul przekonuje Czytelnika, że odmawianie dzieciom, nie sprawia, że je krzywdzimy, ale w rzeczywistości uczymy ich nie tylko przestrzegania naszych granic, ale również wyznaczania takich granic sobie. Dzięki temu dzieci będę umiały świadomie decydować o tym co chcą, a na co mają ochotę. Ponadto, Juul wielokrotnie podkreśla, że dzieciom należy się szacunek tak samo jak i dorosłym. Podobało mi się w tej książce to, że autor nie neguje innych sposobów wychowawczych, ale stara się je porównać i pokazać jak wiele się w tej kwestii zmieniło. Ogólnie, bardzo polecam ją przeczytać 🙂

WRZESIEŃ

Wrzesień wymagał ode mnie więcej odpoczynku niż we wcześniejszych miesiącach. Początkowo myślałam, że może to i dobrze, bo będę mieć więcej czasu dla siebie – odpocznę i poczytam. Jednakże nie było tak łatwo! 😀 Czytanie nie szło mi tak jakbym tego oczekiwała, ponieważ łapałam się na tym, że w pewnym momencie nie wiedziałam co czytam albo zasypiałam nad książką. Dlatego też, w tym pierwszym jesiennym miesiącu udało mi się przeczytać tylko jedną książkę, z czego i tak się cieszę! 😀

  • Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych – Christel Petitcollin (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)

PAŹDZIERNIK

W tym miesiącu również nie poszalałam i przeczytałam tylko jedną książkę, ale nie liczy się ilość, a jakość! 🙂 Przyznaję się bez bicia, że w tym miesiącu coraz bardziej głowę zaprzątały mi narodziny Małego niż czytanie, dlatego też nie chciałam decydować się na więcej książek, które miałabym po prostu wykreślić ze swojej listy. Wolałam skupić się na jednej konkretnej i dobrze ją przeczytać 🙂

  •  Dodaj mi skrzydeł! jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?
    Joanna Steinke-Kalembka (recenzja tej książki znajduje się TUTAJ)

LISTOPAD

Na ten miesiąc wybrałam sobie jedną z krótszych książek z mojej nauczycielskiej półki, żeby mieć pewność, że uda mi się ją przeczytać. No i dałam radę, ale nie ukrywam, że wymagało to ode mnie dość sporej mobilizacji. Chociaż w sumie wyszło mi to chyba na dobre, bo mogłam się co jakiś czas oderwać od dziecięcych rzeczy. Udało mi się nawet zrobić dobre notatki, dlatego mam ambitny plan napisać w wolnej chwili recenzję tej książki, ponieważ uważam, że warto aby sięgnęła po nią większa liczba osób. Jednakże, póki co, musi wystarczyć Ci poniższa opinia na szybko 🙂

  • Niska samoocena u dzieci – Margot Sunderland – jest to prawdziwa perełka na mojej półce, chociaż początkowo nie spodziewałam się, że nią zostanie. Język jakim posługuje się autorka jest przystępny i zrozumiały dla każdego. Nie posługuje się wyszukanymi i naukowymi zwrotami, ponieważ zależało jej na tym, aby wiedza, którą się dzieli w tej książce, trafiła do każdego człowieka. Często jest tak, że my, dorośli zapominamy jak ogromny wpływ mamy na samoocenę dzieci (nieważane czy naszych własnych, czy ze szkoły) i jak bardzo one nam ufają i wierzą w to, co do nich mówimy. Lektura tej książki z pewnością zmusza do refleksji i zastanowienia się nie tylko na nad zachowaniem dzieci, ale również swoim. Dlatego, Margot Sunderland udziela prostych wskazówek, dzięki którym każdy będzie w stanie poprawić relacje z najmłodszymi nie tylko w domu, ale również w szkole czy przedszkolu. Ponadto, ta książka jest poradnikiem dla rodziców i terapeutów, którzy zauważają u dzieci niską samoocenę i chcą im pomóc.

GRUDZIEŃ

Łatwo nie było w tym miesiącu. Nie dość, że końcówka roku, to jeszcze po drodze Święta Bożego Narodzenia i przygotowywanie się do nich, ale jakoś się udało i chciałam powiedzieć, że przeczytanie jedynej książki jaką sobie wybrałam na ten miesiąc było najtrudniejsze w całym roku. I nie mam tu na myśli tego, że brakowało czasu na czytanie, bo ten jakoś się udawało znaleźć, ale nigdy nie czułam się tak sfrustrowana podczas lektury. Wyjaśniam to dokładnie w poniższym opisie:

  • Mapowanie Celów. Jak sprawić by marzenia stały się rzeczywistością – Brain Mayne – będę z Tobą całkowicie szczera. Po tej książce spodziewałam się wiele, a okazała się dla mnie wielkim rozczarowaniem. Już dawno żadnej książki nie czytało mi się aż tak ciężko i tak bardzo „na siłę”. Jako, że jestem z tych osób, które jak już zaczną czytać, to choćby nie wiem co, chce przeczytać daną książkę do końca. Możesz mi wierzyć na słowo, że lektura tej szła mi naprawdę ciężko. Ale już tłumaczę co i jak. Pozwól, że zacznę od tego, że sam wstęp ma aż 50 stron i nigdy w życiu nie czytałam dłuższego. Ponadto, ciągle miałam wrażenie, że czytam w kółko o tym samym i naprawdę nie wiem w jakim celu ta książka jest rozwleczona aż na prawie 300 stron, skoro jej treść można spokojnie streścić w maksymalnie 50. Kolejną rzeczą, która mnie okropnie drażniła podczas lektury to to, że absolutnie na (prawie) każdej stronie musiał pojawić się jakiś cytat. Naprawdę rozumiem wstawianie w tekście myśli sławnych osób, które są mądre i służą jako wzór innym, ale SERIO? Na każdej stronie? I to jeszcze minimum jeden? Strasznie to rozpraszało, więc po jakimś czasie, zaczęłam po prostu je pomijać. Książka jest ogólnie raczej z tych coachowych i nie mam z tym jakiegoś większego problemu, jednakże naprawdę uważam, że jest zdecydowanie za długa i nie jest warta swojej ceny (44 zł, ale ja kupiłam za jakieś 30 zł). Druga część książki, w której jest opisana (w końcu) technika mapowania celów, wcale nie jest przyjemniejsza w lekturze. Autor wielokrotnie się powtarza, nawiązuje do pierwszej części i tak na dobrą sprawę, opis tej techniki i tworzenia map celów to jakieś maksymalnie 10 stron. Z pewnością będę chciała w przyszłości wypróbować tą technikę, ale póki co sobie odpuszczę, bo na razie samo patrzenie na tą książkę, wzbudza we mnie lekką niechęć. Być może potrzebuję więcej czasu na przetrawenie treści, które są w niej zawarte. Ale, żeby nie było, że jestem taka okrutna dla książki, to powiem jedną rzecz, która naprawdę mi się w niej spodobała i była to historia samego autora. Muszę przyznać, że jego życie było dość ciekawe. Mimo wszystko nie chcę za dużo tutaj zdradzać, ponieważ być może sam będziesz chciał sięgnąć po tą książkę. Jeśli tak, to mam nadzieję, że dla Ciebie okaże się ciekawsza.

Przypuszczam, że w przyszłym roku takie zestawienie się nie pojawi, bo tych książek może być znacznie mniej, jednakże nie zamiarzam się poddawać i gdy tylko będę mieć możliwość postaram się czytać i dzielić się z Tobą tytułami, po które warto sięgnąć.

Coś czuję, że za rok pojawi się podsumowanie dzięcięcych książek, które czytaliśmy, ale zobaczymy co przyniesie 2020! 😀

A póki co, jestem bardzo ciekawa jakie książki Tobie udało się przeczytać w 2019 roku? Być może sięgnąłeś po niektóre tytuły z mojej listy? Jeśli tak, to daj proszę znać w komentarzu czy przypadły Ci do gustu!

A póki co, trzymaj się ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *