Nie wiem czy już kiedyś o tym wspominałam, ale mój Mąż jest fanem wyścigów samochodowych. Od kiedy go poznałam, interesował się tym tematem oraz śledził poczynania swoich ulubionych kierowców. Najczęściej oglądał zmagania F1, a weekend wyścigowy traktował jak święto. Na szczęście, jestem z tych osób, które wolą oglądać wyścigi niż mecze piłki nożnej, więc nie narzekam, że co jakiś czas musimy dopasować nasze plany do wyścigowego weekendu.

Pewnego dnia, przyszedł taki czas, że samo oglądanie zmagań innych przestało mu wystarczać. Wtedy, po raz pierwszy wybraliśmy się na tor gokartowy, gdzie w najprostszy sposób mogliśmy na własnej skórze poczuć „prędkość” i emocje związane ze ściganiem. Nie muszę chyba mówić, że mi szło zdecydowanie gorzej niż Mężowi 😀 Ale mimo wszystko oboje mieliśmy z tego ogromną frajdę.

Gdy mieszkaliśmy w Rzeszowie, byliśmy częstym gościem toru Reskart, gdzie wspólnie ze znajomymi ścigaliśmy się o najlepszy czas. W moim wypadku w grę wchodziła rywalizacja o bycie przedostanią. Jednak z powodu przeprowadzki, teraz zostaliśmy zmuszeni do rzadszych odwiedzin toru. Ja na chwilę obecną, w ogóle musiałam sobie odupścić gokarty z racji na mój obecny stan.

Ostatnio, dzięki uprzejmości strony Prezent Marzeń, mój Mąż mógł poczuć się jak prawdziwy kierowca wyścigowy. Zanim pomyślicie, że pozwoliłam mu zasiąść za kierownicą prawdziwego samochodu na torze, to od razu zaznaczę, że chodziło na szczęście „tylko” o profesjonalny symulator wyścigowy. Dzięki niemu, Dawid mógł zasiąść w kubełkowym fotelu, zapięty przy pomocy 6 punktowych pasów bezpieczeństwa. Naprawdę wolę, żeby „ścigał” się w tylko w taki sposób niż na prawdziwym torze.

Siedząc za sterami tak zaawansowanego symulatora, na własnym ciele mógł poczuć wibracje silnika, nierówności czy utratę trakcji tylnej osi. Dzięki tym wszystkim detalom, wrażenia, z jazdy niemal w 100% odzwierciedlały rzeczywistość, a cała zabawa jest w 100% bezpieczna.

Wbrew pozorom, jazda w takim symulatorze potrafi zmęczyć! Po godzinie jazdy koszulka Męża była cała mokra, ale po jego twarzy było widać, że sprawiło mu to wielką frajdę.

Jeśli tak jak ja, masz w domu kierowcę wyścigowego, mogę śmiało polecić wizytę w symulatorze wyścigowym. Z pewnością będzie do świetny prezent dla fana wyścigów oraz szybkich samochodów.

Link do opisywanej oferty: KLIKNIJ TUTAJ