Z okazji 1. kwietnia pomyślałam sobie, że napiszę trochę inny niż zazwyczaj wpis. Chciałam żebyś mnie trochę lepiej poznał, a jednocześnie miał przy tym trochę zabawy. Mam nadzieję, że tak będzie 😀

1) KAKTUSY i inne rośliny

Być może wiesz, że uwielbiam kaktusy i mam ich na parapecie dość sporo. Jednakże już od dłuższego czasu moja miłość do kaktusów ewoluuje w miłość do innych roślin o pięknych i nietypowych liściach. Mój Mąż twierdzi, że mieszkanie próbuję zamienić w mini dżunglę z ogromnymi roślinami. Najgorsze jest to, że chyba ma rację! 😀 Powoli monstera zaczyna zabierać coraz więcej przestrzeni, ale mnie to wcale nie martwi! Im więcej roślin tym lepiej!

2) BAJKI z dzieciństwa

Moimi ulubionymi bajkami na VHSach z dzieciństwa, które mogłam oglądać cały czas (z resztą do tej pory często je oglądam) są Król Lew i Pocahontas. Jakiś czas temu usilnie zastanawiałam się skąd wzięła się moja miłość do tych „nieksiężniczkowych” bajek, ale do tej pory nie mam pojęcia. I to nic, że te bajki znam na pamięć. Oglądając Króla Lwa jestem w stanie z pamięci recytować tekst, a piosenki nucę minimum raz w tygodniu. Będąc w podstawówce, polubiłam się także z Mulan! 🙂

3) Na BAL PRZEBIERAŃCÓW nigdy nie przebrałam się za…

… księżniczkę! 😀 Z tego co pamiętam, (i z tego co twierdzi moja Mama), NIGDY nie chciałam być przebrana za księżniczkę lub wróżkę. Chyba wcześniejsze bajki miały na to jakiś wpływ. Jeśli zastanawiasz się za co byłam przebrana na przedszkolnych balach to był to strój dalmateńczyka i … cyganki! 😀

4) ZUPA POMIDOROWOWA

Do tej pory jej NIE LUBIĘ. Niby wszyscy ją jedzą, wszystkim smakuje, ale ja jej wręcz nie znoszę. Próbowałam kilka rodzajów i przyrządzonych przez różne osoby, ale do tej pory jakoś nie zapałałam miłością do pomidorówki.

5) MLEKO

Pamiętasz hasło: „Pij mleko, będziesz wielki!”? Bo ja je doskonale pamiętam i chciałabym złożyć zażalenie do osoby, która je wymyśliła. Chcesz wiedzieć dlaczego? Już wyjaśniam. W dzieciństwie piłam hektolitry mleka (nawet to od krówki!) i jakoś wielka nie jestem! Nawet nie wiesz jakie to było rozczarowanie dla dziecka, gdy w pewnym momencie z najwyższej osoby w klasie stało się jednym z niższych. Mój wzrost zatrzymał się na 158 cm.

6) PŁYWAĆ każdy może…

Oprócz mnie! 😀 Kilkakrotnie próbowałam się przełamać aby zacząć pływać, jednak każda próba kończy się porażką. Powód jest prosty. Gdy tylko przestaję czuć grunt pod stopami, a następuje to bardzo szybko z powodu mojego wzrostu, zaczynam panikować, że się utopię. Kiedyś nawet chodziłam na basen, bo myślałam, że się przełamię, jednak gdy zaczynałam przekraczać poziom wody 140cm, to automatycznie zatrzymywałam się i wracałam na bezpieczne wody. Jak na mnie, przepłynięcie tego jakże znakomitego dystansu 2-3m jest sporym osiągnięciem! 😀

7) HARRY POTTER i mama nauczycielka

W tym miejscu, chciałabym szczególnie podziękować moim Rodzicom za rozwijanie we mnie miłości do czytania książek. Za dzieciaka je wręcz POCHAŁANIAŁAM. Ba! Kilkakrotnie zdobyłam nagrodę za najwięcej przeczytanych książek w szkole, a zapełnienie karty bibliotecznej minimum dwa razy w roku, nie było dla mnie żadnym problem.

Ale do rzeczy. Pewnie wiesz, że jak na swój niski wzrost jestem OGROMNĄ fanką Harrego Pottera i nic na świecie tego nie może zmienić. To są moje książki, na które wyczekiwałam i czytałam je już baaaaaaardzo dużo razy. Chciałabym się nawet pochwalić swoim osiągniecięm, z którego jestem bardzo dumna. Całą serię o przygodach młodego czarodzieja (to jest 7 książek), z czego wszystkie mają łącznie ……. stron przeczytałam w TYDZIEŃ (ta daaaaaaaam!). Będąc w klasie maturalnej, chciałam pobić swój rekord i odstresować się przed maturą. W związku z tym zaczęłam ponownie czytać książki. W ciągu dwóch dni udało mi się pochłonąć pierwsze trzy części, a gdy byłam w połowie Czary Ognia, moja mama (nauczycielka)… dała mi szlaban na czytanie! 😀 Chciała abym się dobrze przygotowała do egzaminów, a nie zajmowała się pierdołami i z tego powodu, zabrała mi wszystkie części Harrego.

Do tej pory uważam, że jest to przezabwne, zwłaszcza gdy wspomnę, że mój młodszy brat, nie lubi czytać, a przebrnięcie przez lektury było czasem drogą przez mękę 😀

8) Śmieszne i kolorowe SKARPETKI

Pamiętam, że zawsze chciałam mieć wiele śmiesznych i kolorowych skarpetek, ale jakimś cudem w mojej szufladzie zawsze znajdowały się białe lub czarne. Gdy odkryłam AliExpress, moja miłość do nietypowych wzorów na skarpetkach przeszła na wyższy level i teraz w swoim skarpetkowym pudełku nie mogę znaleźć białych skarpetek do białych butów sportowych 😀

9)   200, 500, 1000, 1500, 2000 i więcej!

To, że dzielę się tym faktem, zawdzięczam Tacie. To on spędził ze mną wiele godzin na układniu i uczeniu mnie jak układać puzzle. Do tej pory pamiętam bardzo trudne puzzle, które skaładały się z 200 elementów (dla 6-8 letnego dziecka to już sporo!) i przedstawiały rodzinę Flinstonów. Pamiętam dokładnie irytację, kiedy nie mogłam ich samodzielnie ułożyć. Pamiętam też ogromną radość i dumę gdy udało mi się je po raz pierwszy samodzielnie ułożyć. Mogłoby się wydawać, że układanie puzzli uczy cierpliwości, ale w moim wypadku wcale tak nie było. Układanie tych elementów uczyło mnie odpoczynku, relaksu, a także dzięki temu, fajnie spędzałam (i z resztą nadal czasem mi się zdarza spędzić) wspólny czas z bratem.

10) Karolina i PORCELANOWE SŁONIE

Pamiętam, że na 6 lub 7 urodziny, dostałam w prezencie porcelanowego słonika na szczęście. Bardzo spodobała mi się tak figurka i zanim się obejrzałam, z jednego słonia zrobiła się cała kolekcja, która liczyła około 120 różnych słoników na szczęście. Przestałam je zbierać w liceum, bo uznałam, że to dziecinne, ale nadal je mam poukładane w pudełkach na strychu 🙂

Jestem bardzo ciekawa, która z tych 10 rzeczy zaskoczyła Cię najbardziej. Daj znać w komentarzu! 😀

A póki co, trzymaj się ciepło! 🙂