Przez większość swojego życia nie lubiłam roślin. Ogromnie irytowało mnie ich codzienne podlewanie, przecieranie liści lub obrywanie ich. Jak na złość, moja mama to wręcz uwielbia, więc mój rodzinny dom był wypełniony roślinami.

Wraz z biegiem lat, zaczynałam doceniać to, co rośliny wnoszą do wnętrz i do kolejnych mieszkań, w których mieszkałam. Bez nich było pusto i mało przyjemnie. Z każdym kolejnym rokiem i mieszkaniem, starałam się przekonać do kwiatów. Szło mi różnie – raz lepiej, raz gorzej. Aby nie smucić się z powodu kolejnego „zabitego” kwiatka, postanowiłam spróbować z kaktusami. Po roku hodowania tych niezniszczalnych roślin, z coraz większą odwagą zaczynałam powiększać swoją kolekcję o nowe rośliny, tym razem liściaste.

Na chwilę obecną, udało mi się dogadać z 4 roślinami, o których w dzisiejszym wpisie chciałabym Ci opowiedzieć. Więc jeśli jesteś kwiatowym laikiem, to ten wpis jest dla Ciebie! 🙂

PILEA PEPEROMIOIDES (pieniążek)

To mój najnowszy nabytek i muszę przyznać, że dopiero się z nią poznajemy. Jednakże, zanim się na nią zdecydowałam, przeczytłam o niej chyba cały Internet. Jeśli jesteś amatorem i dopiero zaczynasz przygodę z roślinami, to pilea jest zdecydownie dla Ciebie (dla mnie z resztą też 😀 ). Jest o tyle łatwa w uprawie, że będzie rosła praktycznie w każdych warunkach, ale najbardziej lubi rozproszone światło (jeśli ustawisz ją na bardzo nasłonecznionym stanowisku, to jej liście mogą się „przepalić” od bezpośredniego słońca). Moja póki co stoi na parapecie, przy oknie, na które nie padają bezpośrednie promienie słonczene. Dam znać jak to się sprawdza.

Jeśli chodzi o podlewanie, to wystarczy to robić raz na kilka dni najlepiej wodą destylowaną (lub kranówką, która przez noc odstoi). Nic się jej nie stanie jeśli zapomnisz ją przez tydzień podlać 😉 Pamiętaj jedynie o tym, żeby jej nie przelać, bo ta roślina tego zdecydowanie nie lubi. Jednakże, pilea wręcz uwielbia zraszanie liści i to też pobudza jej kwiaty do zakwitnięcia 🙂

Pilea nie osiąga tak imponujących rozmiarów jak niektóre rośliny, ale zazwyczaj dorasta do jakichś 30 cm. Czasem, w dobrych warunkach zdarza się, że może przekroczyć 40 cm, ale ponoć to rzadkość. Mimo to, uważam, że jest bardzo wdzięczną rośliną o nietypowym kształcie liści!

Charakteryzuje się również tym, że bardzo często w tej samej doniczce, wyrastają jej „dzieci” – małe pilee, które mogą pozostać z „mamą” lub możesz śmiało je przesadzić do innych doniczek, gdy trochę podrosną 🙂

*** PRO TIP ***

Aby pilea równo rosła we wszystkich kierunkach i jej liście układały się na kształt kopuły, warto ją codziennie rano obracać. Dzięki temu jej liście będą się równomiernie rozwijały, a ona sama będzie bardziej symetryczna 🙂

MONSTERA DELICIOSA

To ostatnio jedna z najmodniejszych roślin już od dłuższego czasu i kompletnie mnie ten fakt nie dziwi. Przecież ta roślina jest przecudowna! Obecnie mieszkamy z jedną już od ponad roku, a kupiłam ją w którymś z markecie budowlanym.

Jest to największy możliwy rodzaj rośliny doniczkowej, ale jest ona trującym pnączem, która ma w swoich liściach i łodygach szkodliwy dla ludzi i zwierząt sok. Dlatego trzeba pamiętać o dokładnym myciu rąk (po kontakcie z nią), a także o umieszczeniu jej w takim miejscu, aby dzieciom i zwierzakom było ciężko do niej sięgnąć np. na jakimś podwyższeniu (zwłaszcza jeśli nie jest jeszcze tak bardzo ogromna).

Nie jest ona jakoś bardzo wymagająca i świetnie sprawdzi się na półcienistym, a nawet zacienionym stanowisku. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w miejscu zbyt cienistym jej liście będą małe i bez charakterystycznych wcięć. Ponadto, monstera nie przepada za bardzo nasłonecznionym stanowiskiem, jej liście mogą się przepalić od bezpośredniego słońca), jednakże moja upodobała sobie miejsce w kącie przy oknie i tam się czuje najlepiej, a wypróbowałam już kilka innych miejsc). Z moich obserwacji wynika także, że mój okaz nie przepada za podpurką i woli rosnąć tak jak ma ochotę (uparciuch!). Korzenie powietrzne także nie chcą się ukryć w osłonce i wolą się wylegiwać na podłodze. Z resztą, możesz to zobaczyć na zdjęciu 😉

MONSTERA MONKEY MASK

To moja druga monstera, w której nie sposób się nie zakochać. Jej piękne i ozdobne liście przykuwają wzrok nawet tych, co za roślinami nie przepadają. W Polsce bardzo często jest nazywana jako Monstera Monkey Mask, ale poprawne również będzie nazwanie jej Monstera Adansonii.

Co do samych liści, to liście tej odmiany charakteryzują się licznymi dziurami, które zajmują nawet połowę ich powierzchni. Ponadto są często są grube i twarde. Warto wspomnieć też, ża ta odmiana, z pewnością nie osiągnie tak imponujących rozmiarów jak jej wcześniej opisana koleżanka, monstera deliciosa. Jednakże, w odróżnieniu do tamtej, ta, jest silnie płożącym pnączem, które daje wiele możliwości do ułożenia jej. Będzie fantastycznie wyglądać gdy „nauczysz” ją używać podpórek aby pięła się do góry, ale także rewelacyjnie będzie wyglądała jako roślina zwisająca z podwieszanych lub wysokich doniczek.

Co do samej uprawy, monstera Monkey Mask nie ma wielkich zapotrzebowań. Wystarczy jej nasłonecznione stanowisko (tylko nie z bezpośrednim słońcem, ponieważ jej liście mogą się wtedy łatwo przepalić!). Bardzo lubi zraszanie co kilka dni, ale musisz uważać aby nie zrosić jeszcze nierozwiniętych liści, ponieważ później będą one zbrązowiałe. Z pewnością wpłynie to na walory estetyczne.

CALATHEA BURLE MARXII AMAGRIS (kalatea)

Ta roślina ma chyba jedną z bardziej skomplikowanych nazw, jakie do tej pory udało mi się poznać. No może za wyjątkiem nazw niektórych kaktusów, ale o tym kiedy indziej. Aby uprościć sobie jej nazywanie, mówię o niej po prostu kalatea. Być może kojarzysz tą roślinę pod nazwą „modlącej się rośliny”. Wzięło się to stąd, że kalatea porusza swoimi liśćmi praktycznie cały czas, wydając przy tym specyficzne dźwięki rozwijana, zwijania lub uderzenia liścia o liścia. Najbardziej „modli się” (czyt. unosi liście) na noc po to aby wraz z promieniami słońca zacząć je z powrotem rozkładać.

Kolejną charakterystyczną cechą tej rośliny jest kolor liści. Są one bardzo dekoracyjne, ponieważ mają dwa kolory. Na noc, po uniesieniu ich, możesz podziwiać piękny purpurowy kolor, a za dnia, gdy liście opadną, są zielone z charakterystycznymi ciemnozielonymi nerwami.

Jest to bardzo wdzięczna roślina, jednakże trochę kapryśna. Nie przepada za suchym powietrzem i nie lubi stać blisko kaloryferów. Gdy powietrze jest za suche, to końcówki jej liści zaczynają wysychać i brązowieć. Czasem zdarza się nawet, że jej liście żółkną lub brązowieją.

Swoją kalateę zraszam co dwa dni i podlewam wtedy, gdy górna warstwa ziemi jest przesuszona. Czasem zamiast podlewać, zraszam także jej ziemię i to wystarcza.

Z resztą, sam zobacz:

Mam nadzieję, że mój wpis okaże się dla Ciebie pożyteczny i odnajdziesz w nim wszelkie potrzebne informacje o tych 4 cudownych roślnach. Najważniejsza w uprawie, jest wiedza, co dany kwiat lubi, a czego nie 🙂

Jestem bardzo ciekawa, jakie rośliny znajdują się w Twoim mieszkaniu czy domu. Koniecznie daj znać w komentarzu poniżej 🙂

Trzymaj się ciepło!